Info
Więcej o mnie. GG: 5934469
odwiedzone gminy
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2024, Październik8 - 0
- 2024, Wrzesień17 - 0
- 2024, Sierpień6 - 0
- 2024, Lipiec9 - 0
- 2024, Czerwiec16 - 0
- 2024, Maj18 - 0
- 2024, Kwiecień25 - 0
- 2024, Marzec33 - 0
- 2024, Luty33 - 0
- 2024, Styczeń27 - 0
- 2023, Grudzień25 - 0
- 2023, Listopad25 - 0
- 2023, Październik22 - 0
- 2023, Wrzesień30 - 0
- 2023, Sierpień31 - 0
- 2023, Lipiec32 - 0
- 2023, Czerwiec32 - 0
- 2023, Maj37 - 0
- 2023, Kwiecień31 - 0
- 2023, Marzec30 - 0
- 2023, Luty30 - 0
- 2023, Styczeń29 - 0
- 2022, Grudzień27 - 0
- 2022, Listopad26 - 0
- 2022, Październik33 - 0
- 2022, Wrzesień27 - 0
- 2022, Sierpień33 - 0
- 2022, Lipiec35 - 4
- 2022, Czerwiec38 - 0
- 2022, Maj29 - 0
- 2022, Kwiecień31 - 0
- 2022, Marzec36 - 3
- 2022, Luty27 - 0
- 2022, Styczeń28 - 0
- 2021, Grudzień31 - 0
- 2021, Listopad23 - 0
- 2021, Październik33 - 0
- 2021, Wrzesień29 - 0
- 2021, Sierpień30 - 0
- 2021, Lipiec29 - 0
- 2021, Czerwiec34 - 4
- 2021, Maj35 - 2
- 2021, Kwiecień26 - 3
- 2021, Marzec37 - 0
- 2021, Luty34 - 1
- 2021, Styczeń38 - 0
- 2020, Grudzień32 - 1
- 2020, Listopad27 - 2
- 2020, Październik29 - 0
- 2020, Wrzesień25 - 0
- 2020, Sierpień23 - 4
- 2020, Lipiec35 - 2
- 2020, Czerwiec33 - 2
- 2020, Maj30 - 2
- 2020, Kwiecień32 - 10
- 2020, Marzec27 - 0
- 2020, Luty30 - 0
- 2020, Styczeń20 - 3
- 2019, Grudzień25 - 4
- 2019, Listopad36 - 4
- 2019, Październik32 - 0
- 2019, Wrzesień28 - 0
- 2019, Sierpień23 - 3
- 2019, Lipiec23 - 0
- 2019, Czerwiec24 - 3
- 2019, Maj29 - 2
- 2019, Kwiecień28 - 3
- 2019, Marzec23 - 0
- 2019, Luty34 - 0
- 2019, Styczeń34 - 5
- 2018, Grudzień29 - 2
- 2018, Listopad31 - 0
- 2018, Październik25 - 1
- 2018, Wrzesień24 - 7
- 2018, Sierpień26 - 3
- 2018, Lipiec27 - 0
- 2018, Czerwiec26 - 3
- 2018, Maj29 - 4
- 2018, Kwiecień27 - 0
- 2018, Marzec34 - 4
- 2018, Luty40 - 1
- 2018, Styczeń35 - 1
- 2017, Grudzień33 - 2
- 2017, Listopad35 - 1
- 2017, Październik26 - 0
- 2017, Wrzesień26 - 2
- 2017, Sierpień25 - 6
- 2017, Lipiec31 - 2
- 2017, Czerwiec23 - 0
- 2017, Maj28 - 4
- 2017, Kwiecień26 - 6
- 2017, Marzec30 - 1
- 2017, Luty21 - 9
- 2017, Styczeń24 - 13
- 2016, Grudzień34 - 3
- 2016, Listopad27 - 2
- 2016, Październik33 - 0
- 2016, Wrzesień23 - 11
- 2016, Sierpień25 - 4
- 2016, Lipiec37 - 3
- 2016, Czerwiec24 - 12
- 2016, Maj33 - 2
- 2016, Kwiecień30 - 19
- 2016, Marzec30 - 6
- 2016, Luty30 - 0
- 2016, Styczeń30 - 15
- 2015, Grudzień33 - 4
- 2015, Listopad16 - 0
- 2015, Październik30 - 3
- 2015, Wrzesień31 - 5
- 2015, Sierpień27 - 19
- 2015, Lipiec31 - 27
- 2015, Czerwiec36 - 7
- 2015, Maj34 - 10
- 2015, Kwiecień24 - 6
- 2015, Marzec30 - 11
- 2015, Luty25 - 7
- 2015, Styczeń28 - 13
- 2014, Grudzień29 - 10
- 2014, Listopad31 - 10
- 2014, Październik25 - 11
- 2014, Wrzesień29 - 6
- 2014, Sierpień28 - 23
- 2014, Lipiec38 - 21
- 2014, Czerwiec30 - 23
- 2014, Maj35 - 8
- 2014, Kwiecień31 - 16
- 2014, Marzec27 - 18
- 2014, Luty30 - 9
- 2014, Styczeń35 - 16
- 2013, Grudzień26 - 5
- 2013, Listopad34 - 7
- 2013, Październik32 - 11
- 2013, Wrzesień29 - 10
- 2013, Sierpień40 - 5
- 2013, Lipiec18 - 10
- 2013, Czerwiec26 - 12
- 2013, Maj25 - 17
- 2013, Kwiecień25 - 21
- 2013, Marzec24 - 10
- 2013, Luty30 - 4
- 2013, Styczeń38 - 1
- 2012, Grudzień25 - 4
- 2012, Listopad29 - 0
- 2012, Październik31 - 7
- 2012, Wrzesień29 - 7
- 2012, Sierpień31 - 8
- 2012, Lipiec34 - 33
- 2012, Czerwiec35 - 20
- 2012, Maj36 - 10
- 2012, Kwiecień30 - 13
- 2012, Marzec27 - 29
- 2012, Luty42 - 39
- 2012, Styczeń42 - 20
- 2011, Grudzień28 - 5
- 2011, Listopad30 - 3
- 2011, Październik34 - 4
- 2011, Wrzesień57 - 26
- 2011, Sierpień55 - 14
- 2011, Lipiec41 - 24
- 2011, Czerwiec55 - 18
- 2011, Maj57 - 36
- 2011, Kwiecień52 - 21
- 2011, Marzec50 - 3
- 2011, Luty29 - 5
- 2011, Styczeń3 - 0
- 2010, Listopad12 - 1
- 2010, Październik32 - 0
- 2010, Wrzesień43 - 1
- 2010, Sierpień3 - 0
it outsourcing
Dane wyjazdu:
10.37 km
0.00 km teren
00:30 h
20.74 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
test
Piątek, 19 lipca 2013 · dodano: 20.07.2013 | Komentarze 1
Siedziałem w domu i aż mnie nosiło od tego nicnierobienia. Wstawałem (pod wpływem impulsu) , siadałem (a może jednak nie...) i tak przez jakiś czas. W końcu ubrałem się i wyszedłem. Wieje nad jeziorem nielicho, ale nie rusza mnie wcale.Promenadą w obie strony, na plaży odprawa przed jutrzejszym triathlonem, ale nie zatrzymuję się wcale. Odczucia w porządku, nic nie boli, po powrocie kolano jednak cieplejsze niż to zdrowe, po jakichś dwóch godzinach jest już w porządku.
Frajda z tej dyszki większa niż po przejechaniu niejednej wycieczki, będę do pracy dojeżdżał cały następny tydzień. I nic poza tym...na razie :)
Kategoria <50
Dane wyjazdu:
4.20 km
0.00 km teren
00:15 h
16.80 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy
Środa, 17 lipca 2013 · dodano: 17.07.2013 | Komentarze 1
Dziś postanowiłem wrócić z pracy rowerem, który garażował tam od soboty. Przy jeździe nie boli, ale i tak najkrótszą drogą i powoli. Gdy wróciłem do domu kolano jednak jest ciepłe, odstawiam dalej rower, kończę kurację lekami przeciwzapalnymi i dalszy odpoczynek.Plany na ten rok ulegają dalszym zmianom, oby wogóle dało się jeździć... o dystansach jakichkolwiek nie wspominając...aż strach o tym myśleć. Póki co czekam na wizytę u ortopedy.
Kategoria dom/praca
Dane wyjazdu:
6.50 km
0.00 km teren
00:28 h
13.93 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy
Sobota, 13 lipca 2013 · dodano: 13.07.2013 | Komentarze 0
Chyba jeszcze za wcześnie, nawet przy lekkim kręceniu czuję coś w środku kolana. Opuchlizna prawie zeszła, za to nadal kolano jest ciepłe, już nie tak jak na początku ale różnicę czuć.Rower zostaje w pracy, do środy przynajmniej. Dalej odpoczynek od wszelkiego ruchu, wkurza mnie siedzenie na dupie ale cóż...
Kategoria dom/praca
Dane wyjazdu:
609.00 km
0.00 km teren
24:23 h
24.98 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Focus Cayo 4.0
brevet 600
Sobota, 6 lipca 2013 · dodano: 09.07.2013 | Komentarze 6
Plan na ten rok był zupełnie inny, miało być 1200 u Oskara, tutaj miałem sobie odpuścić. Gdy wiedziałem że do Olkusza nie pojadę postanowiłem jednak zawitać na brevet. Urlop zaplanowany, trzeba było nadmorski wypoczynek o dzień skrócić, do tego dwa dni przed startem spędziłem w podróży. W międzyczasie żaba trzy razy była za tym żeby jechać, pięć żeby nie jechać (czyli wszystko w normie), ostatecznie wystartowaliśmy razem.Dojechaliśmy pociągiem, popołudniu w piątek. Wizyta nad rzeką, rozmowy, browarek, kiełbaska i jakoś po 22 poszliśmy spać.
Rano pobudka przed szóstą, w nocy dotarli kolejni uczestnicy, śniadanko, kawka, szykowanie rumaków i ruszamy na dojazd pod remizę w Lubominie.
Tam oficjalne rozpoczęcie, startujemy w drugiej grupie, gonić nie zamierzam, muszę trzymać tempo małżonki.

Grupka się trochę rozciągnęła, było kilka przetasowań w składzie obok mnie. Tempo zbyt mocne dla Gosi, mnie było ciut za wolno, trochę szarpania, jakoś tak nie za bardzo się czułem w tej grupce. Krótki postój w Kętrzynie, Henryk zostaje dłużej z grupą która jedzie zaraz za nami (będziemy się cały czas widzieć na trasie). Zaraz za Sztynortem mamy dodatkową przerwę na plaży, zapakowaliśmy sobie wdzianka więc skorzystaliśmy z możliwości wykąpania.
Chyba już nawet przed plażą zaczęło mnie boleć prawe kolano, tak jak podczas 300, ból nasilał się, potem doszedł prawy piszczel. Jechało się nieźle dopóki nie zaczęły się górki, ale ciągle ból był akceptowalny. Droga Węgorzewo - Gołdap jest w remoncie, wahadła, krótki kawałek bez nawierzchni, trochę bruku Baniach Mazurskich dały nieźle w kość. W Gołdapi widzimy wilka i Marcina odjeżdżających ze stacji, Big Milk, hod-dog, chwila na trawie i dalej w trasę.
Górek coraz więcej, trasą tą już jeździłem także wiem co mnie czeka, Gosia na podjazdach zostaje, dla niej jest stanowczo za szybko. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy trójstyku, ale dzieciak chciał kasę za wejście więc podziękowaliśmy, byłem tutaj w maju. Super zjazd (właśnie wtedy w maju wybrałem się specjalnie aby go podjechać), 100 m do dołu, prawie 60 na liczniku, wszystkim po imprezie został w pamięci widok z wiatrakami na szczycie. Końcówka mocno się dłużyła, co chwila ktoś się pytał "daleko jeszcze?", ostatecznie dojechaliśmy około 19.30.
Obiad, prysznic, materacyk, smarowanie nogi które niewiele pomogło, ubieramy się na nocną jazdę i po kolejnej roszadzie w składzie wyruszamy spowrotem. Początek przyjemny, choć momentami jest zimno, zrobiło się trochę bardziej płasko. Przed Raczkami Gosia ma dość, chcieliśmy zostać w tyle ale chłopaki zwolnili, więc jechaliśmy dalej w grupie. Kilka przystanków na ubranie się (Gosia dostała kutkę bo zapomnieliśmy windstopera spakować), poszukiwania rzeczy które nocą na dziurach powypadały, dołącza do nas Marcin, który spał gdzieś na przystanku. Kolejny PK w Olecku, chłopaki trochę zbłądzili gdy byłem z tyłu, na szczęście nie odjechali daleko. Zaczyna się robić jasno, pojawiają się delikatne mgły, nadal wpadamy na zimne momentami powietrze. Na kolejny pozaplanowy punkt docieramy o świcie, Gosia już wcześniej zapowiedziała że kładzie się spać, więc jakieś 20 minut poleżeliśmy w namiocie, może nawet na chwilę usnęliśmy.
Z punktu wyjechaliśmy z grupą którą mieliśmy cały czas za plecami, kolano znowu daje znać o sobie, tym razem już mocniej. Boli po prostu od zginania, nie ważne czy pracuje mocno czy lekko, czuję przy każdym obrocie korby. Noga na dole, nad stawem skokowym boli także. Około Rynu zaczynają się znowu upierdliwe podjazdy, i tak będzie już do końca, góra dół góra dół. Smaruję kolano ketonalem, poprawiam voltarenem i przez jakieś 1,5-2 h boli mniej. Na takiej trasie trudno o współpracę w grupie, każdy jedzie sam w zasięgu wzroku. Postój na Orlenie w Mrągowie, to przedostatni Punkt Kontrolny, znowu małe roszady w składzie bo wpadamy na grupę z którą przejechaliśmy większość trasy.
Krótkie leżenie w poziomkach przy drodze podczas siku-stopa znowu dodało Gosi trochę sił, wyglądała już jak zombie. Kolano zaczyna boleć naprawdę mocno, zaczynam się zastanawiać czy wogóle ukończę imprezę. Wszyscy są już mocno wymordowani, często bywa tak że na w miarę praskich fragmentach jedziemy 23-25 km/h, a pod górkę bywa, że widzę na liczniku mniej niż 10 km/h. Heniu rozwalił koło na przejeździe kolejowym, dla niego to niestety koniec imprezy bo nie dało sie dalej jechać.
Jakoś udało się doturlać do Dobrego Miasta, jest już gorąco, a jeszcze 36 km do celu, oczywiście pagórki cały czas. Gosia za to ma problem po przeciwnej stronie nogi - z achillesem, chce żebym zadzwonił w celu zwiezienia jej z trasy. Oszukałem ją trochę co do dystansu jaki pozostał do mety, twierdzi że dojedzie. Tak więc oboje z kwaśnymi minami dojechaliśmy w końcu, pół kilometra przed obozowiskiem Stasiu urwał łańcuch, więc dojechał na hulajnodze. Ostatecznie dotarliśmy do celu o 14.30. Jedzonko, prysznic i na jakąś godzinkę do namiotu. Przyjeżdżają kolejni zawodnicy, inni się zbierają do wyjazdu, i tak do wieczora czas płynie na rozmowach, jedzeniu i odpoczynku.



Kolejną noc przespałem jak zabity, rano wyjechali pozostali zawodnicy, a my tak jak założyliśmy mieliśmy jeszcze sielski dzień spędzony na nicnierobieniu. Z nogą nie jest dobrze, kolano spuchło, piszczel boli, jak na razie czekam na wizytę u lekarza, bo na trzech chirurgów w mieście dwóch jest na urlopie. Mam nadzieję że to kolejne przeciążeniowe zmęczenie, coś w tym roku mam problem, i nie mogę sobie z nim poradzić.
Najważniejsze że udało się przejechać Gosi, było zdecydowanie trudniej niż w ubiegłym roku, choć teraz były dużo lepsze warunki do jazdy. W ciągu miesiąca z kawałkiem zrobiła progres na jaki ja pracowałem prawie rok. Ślad znowu mam w kawałkach, jakiś jest problem z długimi przejazdami.
Zaliczone gminy: Nowinka (w końcu się udało, niby blisko, a nie po drodze), Kolno, Jeziorany, Świątki, Miłakowo.
Dane wyjazdu:
10.00 km
0.00 km teren
00:25 h
24.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Focus Cayo 4.0
dojazd na brevet
Piątek, 5 lipca 2013 · dodano: 09.07.2013 | Komentarze 0
Kolega zabrał nam graty z Lubomina ze stacji PKP, po tygodniu przerwy od roweru czułem się co najmniej dziwnie.Dane wyjazdu:
36.50 km
0.00 km teren
01:27 h
25.17 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy
Piątek, 28 czerwca 2013 · dodano: 28.06.2013 | Komentarze 0
Wokół ełckiego w przeciwnym kierunku i trochę po mieście. Zimno, pomimo rękawków i nogawek w głowie myśl o czapce i długopalczastych rękawiczkach :) ehh się człowiek przyzwyczaja. Powrót normalnie, nad jeziorem. Kategoria dom/praca
Dane wyjazdu:
31.60 km
0.00 km teren
01:13 h
25.97 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy
Środa, 26 czerwca 2013 · dodano: 28.06.2013 | Komentarze 0
Rano oczekiwanie na opad deszczu bo ciemno się zrobiło...tak wiec nigdzie dalej się nie zapuszczałem, a deszcz nie padał wcale :) Powrót jak zawsze nad jeziorem. Kategoria dom/praca
Dane wyjazdu:
23.70 km
0.00 km teren
00:58 h
24.52 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy
Wtorek, 25 czerwca 2013 · dodano: 26.06.2013 | Komentarze 0
Rano krótko, bo musiałem do domu nawrót zrobić. Powrót w deszczu, momentami przechodzącym w ulewę, co ciekawe nie pamiętam aby deszcz był taki ciepły :) Pomijając chlupanie w butach czułem się jakbym się moczył w nagrzanym jeziorze :) Kategoria dom/praca
Dane wyjazdu:
32.79 km
0.00 km teren
01:08 h
28.93 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy
Poniedziałek, 24 czerwca 2013 · dodano: 24.06.2013 | Komentarze 0
Rano runda dookoła regielskiego, dzięki dłuuugiej nocy po bólu kolana zostało już tylko wspomnienie na szczęście. Nogi niosą jak głupie, o co chodzi? Szkoda że jakiejś połówki nie ma dziś po lesie bo poszło by jak w zeszłym roku w Łomży dwa dni po wizycie w Gdańsku Kategoria dom/praca
Dane wyjazdu:
302.69 km
0.00 km teren
10:30 h
28.83 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Focus Cayo 4.0
Brevet 300
Niedziela, 23 czerwca 2013 · dodano: 24.06.2013 | Komentarze 4
Na wyjazd skusiła mnie pora jazdy czyli noc i fakt że żaba chciała się z dystansem zmierzyć. Dojazd w słońcu i wielkiej duchocie pożyczonym samochodem, ani wygodnie ani przyjemnie - nie lubię siedzieć za kółkiem. Jakaś godzina odpoczynku, potem zaczęli zjeżdżać się uczestnicy, przebieranie, jedzenie, chwila rozmowy ze znajomymi i nieznajomymi :), minuta odprawy i ruszamy o 18tej.



Ruszamy spokojnie, ale z każdym kilometrem tempo coraz wyższe, na pierwszym podjeździe (taka popierdułka, ale dosyć długa) odbyła się selekcja i część uczestników została w tyle. Na przodzie Maciek z Grześkiem nadawali tempo, ja z Tomkiem do nich dociągnęliśmy, ale reszta grupy już nie. Czekam więc na żonę i formuje się grupka pięciu osób w której dojechaliśmy do mety. Niewiele jest do opisania z trasy, po prostu jechałem, trochę pogadaliśmy, poznaliśmy się nawzajem bo wokół same nieznane mi osoby. Krótka wizyta na punkcie (85 kilometr), jakaś kanapka, tankowanie bidonów, telefon do Babci i ruszamy na tym razem krótki bo tylko 40km odcinek.

Tempo ponad 30km/h jest Gosi trochę zbyt mocne, ale na kole się utrzymuje, zaczyna się noc. W dzień było duszno, ale na szczęście niezbyt gorąco, za to po zachodzie słońca robi mi się zimno, choć na termometrze jest ponad 20 stopni. Jedziemy zmianami co około 1km, starając się trzymać tempo około 30 km/h, czas mija przyjemnie, a oprócz lekkiego dyskomfortu temperaturowego jedzie mi się super. To chyba najprzyjemniejsza wycieczka do tej pory, w grupie wiadomo że dużo lżej a tempo jazdy jest dla mnie odpowiednie. W Nowej Wsi pod Ostrołęką jest dłuższy postój, jemy zupę, jest kawa/herbata, łapiemy jednego kolegę (Jarka) który odpadł z grupy Maćka i Grześka i dalej jedziemy w sześciu. Okazało się że nie zapakowałem ze sobą ani rękawów ani nogawek, a w wiatrówce bym się ugotował, więc jadę dalej na krótko, z tym że jest trochę lepiej bo w międzyczasie trochę przeschłem :) W Pułtusku krótka przerwa, pierwszy raz widziałem żonę leżącą na chodniku o 2.30 w nocy :) jest nieźle, tylko kręgosłup dostał mocno w kość. Mnie zaczyna boleć prawe kolano, dziwne, bo zawsze wszystkie bóle różnych fragmentów ciała miałem po lewej stronie, nie wiem, może od zimna ? Bo trasa płaska, a na prostych jakoś specjalnie nie cisnąłem, poza momentem gdy odskoczyłem do przodu wymienić baterię w lampce tak, aby grupy nie wstrzymywać.
W miarę zbliżania się do Nasielska na niebie coraz więcej błysków, przed nami gdzieś leje, zaczyna się robić coraz jaśniej. Dosłownie kilka km przed punktem Marcinowi wyrwało szprychę z obręczy, próbowaliśmy ją wyjąć, potem uciąć, ale się nie udało, dało się na szczęście jechać bez klocków z tyłu. Zaczął kropić deszczyk, i w tym samom monecie wstało słoneczko, muszę policzyć który to już świt w tym roku obserwowany z siodełka.

Trochę na Marcina czekamy, ale w końcu on zostaje a my jedziemy już swoim tempem. Trafiamy na mokrą drogę, po uczestnikach widać że są już mocno zmęczeni, tempo siada (do ostatniego checkpoina było 29,9 km/h) Końcówka w mniejszym i większym deszczu, choć cały czas słońce widać na niebie :)

Meta osiągnięta o 5.38, nie spodziewałem się że tak szybko się uda, Gosia zmęczona, szczęśliwa, ale zarzeka się że nigdy więcej... :) Pojedliśmy, popiliśmy, zapakowaliśmy się i ruszyliśmy spowrotem. Droga ciężka, mnie bolało cały czas to kolano, a Gosia miała mega skurcze.
Zaliczone gminy: Jabłonna, Nowy Dwór Mazowiecki, Zakroczym (obszar wiejski), Zakroczym (miasto) Joniec, Nowe Miasto, Świercze, Sońsk, Ciechanów (obszar wiejski), Ciechanów (miasto), Regimin, Grudusk, Czernice Borowe, Przasnysz (obszar wiejski), Przasnysz (miasto), Płoniawy-Bramura, Krasnosielc, Olszewo-Borki, Sypniewo, Czerwonka, Maków Mazowiecki, Szelków, Pułtusk (obszar wiejski), Pułtusk (miasto), Winnica, Nasielsk.




