Info
Więcej o mnie. GG: 5934469
odwiedzone gminy
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2024, Październik8 - 0
- 2024, Wrzesień17 - 0
- 2024, Sierpień6 - 0
- 2024, Lipiec9 - 0
- 2024, Czerwiec16 - 0
- 2024, Maj18 - 0
- 2024, Kwiecień25 - 0
- 2024, Marzec33 - 0
- 2024, Luty33 - 0
- 2024, Styczeń27 - 0
- 2023, Grudzień25 - 0
- 2023, Listopad25 - 0
- 2023, Październik22 - 0
- 2023, Wrzesień30 - 0
- 2023, Sierpień31 - 0
- 2023, Lipiec32 - 0
- 2023, Czerwiec32 - 0
- 2023, Maj37 - 0
- 2023, Kwiecień31 - 0
- 2023, Marzec30 - 0
- 2023, Luty30 - 0
- 2023, Styczeń29 - 0
- 2022, Grudzień27 - 0
- 2022, Listopad26 - 0
- 2022, Październik33 - 0
- 2022, Wrzesień27 - 0
- 2022, Sierpień33 - 0
- 2022, Lipiec35 - 4
- 2022, Czerwiec38 - 0
- 2022, Maj29 - 0
- 2022, Kwiecień31 - 0
- 2022, Marzec36 - 3
- 2022, Luty27 - 0
- 2022, Styczeń28 - 0
- 2021, Grudzień31 - 0
- 2021, Listopad23 - 0
- 2021, Październik33 - 0
- 2021, Wrzesień29 - 0
- 2021, Sierpień30 - 0
- 2021, Lipiec29 - 0
- 2021, Czerwiec34 - 4
- 2021, Maj35 - 2
- 2021, Kwiecień26 - 3
- 2021, Marzec37 - 0
- 2021, Luty34 - 1
- 2021, Styczeń38 - 0
- 2020, Grudzień32 - 1
- 2020, Listopad27 - 2
- 2020, Październik29 - 0
- 2020, Wrzesień25 - 0
- 2020, Sierpień23 - 4
- 2020, Lipiec35 - 2
- 2020, Czerwiec33 - 2
- 2020, Maj30 - 2
- 2020, Kwiecień32 - 10
- 2020, Marzec27 - 0
- 2020, Luty30 - 0
- 2020, Styczeń20 - 3
- 2019, Grudzień25 - 4
- 2019, Listopad36 - 4
- 2019, Październik32 - 0
- 2019, Wrzesień28 - 0
- 2019, Sierpień23 - 3
- 2019, Lipiec23 - 0
- 2019, Czerwiec24 - 3
- 2019, Maj29 - 2
- 2019, Kwiecień28 - 3
- 2019, Marzec23 - 0
- 2019, Luty34 - 0
- 2019, Styczeń34 - 5
- 2018, Grudzień29 - 2
- 2018, Listopad31 - 0
- 2018, Październik25 - 1
- 2018, Wrzesień24 - 7
- 2018, Sierpień26 - 3
- 2018, Lipiec27 - 0
- 2018, Czerwiec26 - 3
- 2018, Maj29 - 4
- 2018, Kwiecień27 - 0
- 2018, Marzec34 - 4
- 2018, Luty40 - 1
- 2018, Styczeń35 - 1
- 2017, Grudzień33 - 2
- 2017, Listopad35 - 1
- 2017, Październik26 - 0
- 2017, Wrzesień26 - 2
- 2017, Sierpień25 - 6
- 2017, Lipiec31 - 2
- 2017, Czerwiec23 - 0
- 2017, Maj28 - 4
- 2017, Kwiecień26 - 6
- 2017, Marzec30 - 1
- 2017, Luty21 - 9
- 2017, Styczeń24 - 13
- 2016, Grudzień34 - 3
- 2016, Listopad27 - 2
- 2016, Październik33 - 0
- 2016, Wrzesień23 - 11
- 2016, Sierpień25 - 4
- 2016, Lipiec37 - 3
- 2016, Czerwiec24 - 12
- 2016, Maj33 - 2
- 2016, Kwiecień30 - 19
- 2016, Marzec30 - 6
- 2016, Luty30 - 0
- 2016, Styczeń30 - 15
- 2015, Grudzień33 - 4
- 2015, Listopad16 - 0
- 2015, Październik30 - 3
- 2015, Wrzesień31 - 5
- 2015, Sierpień27 - 19
- 2015, Lipiec31 - 27
- 2015, Czerwiec36 - 7
- 2015, Maj34 - 10
- 2015, Kwiecień24 - 6
- 2015, Marzec30 - 11
- 2015, Luty25 - 7
- 2015, Styczeń28 - 13
- 2014, Grudzień29 - 10
- 2014, Listopad31 - 10
- 2014, Październik25 - 11
- 2014, Wrzesień29 - 6
- 2014, Sierpień28 - 23
- 2014, Lipiec38 - 21
- 2014, Czerwiec30 - 23
- 2014, Maj35 - 8
- 2014, Kwiecień31 - 16
- 2014, Marzec27 - 18
- 2014, Luty30 - 9
- 2014, Styczeń35 - 16
- 2013, Grudzień26 - 5
- 2013, Listopad34 - 7
- 2013, Październik32 - 11
- 2013, Wrzesień29 - 10
- 2013, Sierpień40 - 5
- 2013, Lipiec18 - 10
- 2013, Czerwiec26 - 12
- 2013, Maj25 - 17
- 2013, Kwiecień25 - 21
- 2013, Marzec24 - 10
- 2013, Luty30 - 4
- 2013, Styczeń38 - 1
- 2012, Grudzień25 - 4
- 2012, Listopad29 - 0
- 2012, Październik31 - 7
- 2012, Wrzesień29 - 7
- 2012, Sierpień31 - 8
- 2012, Lipiec34 - 33
- 2012, Czerwiec35 - 20
- 2012, Maj36 - 10
- 2012, Kwiecień30 - 13
- 2012, Marzec27 - 29
- 2012, Luty42 - 39
- 2012, Styczeń42 - 20
- 2011, Grudzień28 - 5
- 2011, Listopad30 - 3
- 2011, Październik34 - 4
- 2011, Wrzesień57 - 26
- 2011, Sierpień55 - 14
- 2011, Lipiec41 - 24
- 2011, Czerwiec55 - 18
- 2011, Maj57 - 36
- 2011, Kwiecień52 - 21
- 2011, Marzec50 - 3
- 2011, Luty29 - 5
- 2011, Styczeń3 - 0
- 2010, Listopad12 - 1
- 2010, Październik32 - 0
- 2010, Wrzesień43 - 1
- 2010, Sierpień3 - 0
it outsourcing
Dane wyjazdu:
18.90 km
0.00 km teren
00:53 h
21.40 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy
Wtorek, 5 maja 2015 · dodano: 05.05.2015 | Komentarze 0
Wczoraj założyłem nową oponę, też race king'a, chyba pozostanę im wierny. Dobrze niosą, bieżnika jeszcze trochę zostało, ale tak jak i poprzednia porwała się z boku.Kolejny superancki bezwietrzny poranek. Na nic dłuższego się nie porywałem, promenadą tylko, na lekko. Przy obciążeniu na podjeździe na wiadukt nad torami lewe kolano się odzywa. Odpoczywam dalej.

Kolejny bezwietrzny poranek© dodoelk
Kategoria dom/praca
Dane wyjazdu:
496.10 km
0.00 km teren
17:20 h
28.62 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
Piękny Wschód
Sobota, 2 maja 2015 · dodano: 04.05.2015 | Komentarze 6
Dojechaliśmy w piątek, na spokojnie. Wieczorem odprawa, zmieniono godziny startu, bo początkowo mieliśmy startować o 10tej. Wieczorem kolacja, pogaduchy i koło 22giej spać.Rano dalej myślałem jak się ubrać, deszcz z prognozy zniknął ale noc miała być zimna. Przepak zorganizowany w ostatniej chwili i w sposób taki że możnabyło podać graty, natomiast nie można ich już potem odebrać. Nicto, nie ubieram się na zimowo, najwyżej zmarznę w nocy. Startujemy w ostatniej chyba grupie, ekipa z którą zawsze mi się dobrze jeździło (chłopaki z Sierpca, Jarek, Mariusz) i Gosia która ma w planie powieźć się do pierwszego dużego PK.
Poranek chłodnawy, jedziemy pod lekki wiaterek, asfalty w kratkę, te gorsze wcale nie są takie złe jak mi się wydawało w piątek jadąc nimi autem. Kilometry szybko mijają, średnia cały czas rośnie, jest płasko jak na stole i robi się coraz cieplej. Od jakiegoś 30km odzywa się lewe kolano, w zasadzie nie liczyłem że uda się przejechać tą imprezę bez żadnych dolegliwości. Na pierwszym punkcie (Mostów) łapię bułkę, pieczątka w karcie, banan w kieszeń, na rozciąganie nie było czasu. To samo na drugim puncie (Sarnaki) - tylko pieczątka i jedziemy dalej, za chwilę ma być duży punkt z jedzeniem. W tym miejscu było kilka górek, Gosia została z tyłu, plan swój wykonała i od tego momentu jedzie sama.
W tym momencie wymieszały się na trasie dwie albo trzy grupy, jest nas sporo. Na puncie (Zajazd Leśny) dowiadujemy się że na jedzenie trzeba trochę poczekać, a wody panie przygotowanej nie mają - więc tylko pieczątka i jedziemy dalej. Gdy ruszamy na punkt wjeżdża małżonka, to ostatni raz kiedy się na trasie widzimy. Wiatr już wieje konkretnie, całe szczęście w dobrym kierunku. Wodę tankujemy pod sklepem w Konstantynowie, zdążyłem nawet siknąć :), natomiast siku-pauzę w lesie wykorzystałem w końcu na rozciąganie. Dolegliwości kolanowe ustąpiły, może dlatego że było z wiatrem, nie wiem tego do końca...ale to miło nic nie czuć. Mijamy Janów Podlaski (trzeba tu będzie na spokojnie kiedyś zawitać), dalej po równym asfalcie lecimy w okolicach 4dyszek do Terespola. Tu kolejny PK, buła, druga w kieszeń, też zabawiliśmy tylko chwilkę. Droga wzdłuż granicy to niestety TRAGEDIA. Slalom między dziurami, nie da się jechać na kole, najlepsza opcja to jazda środkiem, całe szczęście ruch na drodze minimalny. Krótkie odcinki równego dają możliwość odpoczynku nadgarstkom, tyłkowi i bolącym plecom. Jedynie Kodeń to miejsce warte powtórnego spokojnego odwiedzenia, no chyba że mi jeszcze coś umknęło, jazda grupą nie sprzyja podziwianiu okolicy. W Sławatyczach trochę dłuższa przerwa na stacji paliw, buła, banan, nawet zdążyłem się porozciągać. Dalej dziury, dziury, dziury, wraca dolegliwość w lewym kolanie i niestety boli coraz mocniej. Docieramy do drugiego dużego punktu. Do jedzenia jest bigos, nie powiem, bardzo smaczny, ale to nie jest jedzenie dla nas. Smaruję kolano i tyłek, biorę cieplejsze ubranie z przepaku, ale na ubieranie się jest jeszcze za wcześnie. Dalej kiepskie drogi, każdy pierdzi po kapuście :) kolano dokucza coraz mocniej, odliczam kilometry do następnego punktu. Na zmiany staram się nie wychodzić, a jeśli już to zdecydowanie krótsze i spokojniejsze niż dotychczas. Tutaj mam kryzys, standardowe myśli o skończeniu trasy, ale dobrze wiem że zdecydowanie najłatwiej i najprościej jest jechać dalej i trzymać się grupy.
Od Zosina w końcu równa droga, Hrubieszów wita nas zachodem słońca, punkt w ośrodku sportu. Ubieramy się na nockę, gorąca herbatka, bigos zmusza do wizyty w toalecie na tak zwaną "dwójkę". Podnoszę ciut siodło, łykam pigułę i wyruszamy w szarówkę. Wiatr zniknął, to bardzo dobra wiadomość, bo gdyby był - byłby twarzowy, piguła i/lub podniesienie trochę pomogło, ale ból nie ustąpił. Zaczynam jechać "na prawą nogę", co skutkuje jedynie tym że prawe kolano również zaczęło boleć - najgłupsza rzecz jaką zrobiłem - więcej takiego błędu nie popełnię. Przed Chełmem grupka nam się rozerwała, ja docieram w tej pierwszej części, okazuje się że skróciliśmy nieco trasę, większość była w nawigację wyposażona, a nikt nie zauważył, po prostu jechaliśmy po znakach - na Chełm. Siłę do jazdy mam, tempo ani razu nie było za mocne. Również dosyć długi postój, gorąca herbatka, batony, bułki i kolejna piguła.
Robi się zimno, trzeba się zbierać. Odliczam już kilometry do końca, zmęczenie mnie dopadło, całe szczęście chyba tabletka zadziałała, bo przez chwilę bolało jakby mniej. W Urszulinie już w miarę krótki postój (stacja paliw), ostatni na trasie, łykam kolejną porcję leków przeciwbólowych, zastanawiam się czy przypadkiem nie przekroczyłem dawki, ale ulotki nie mam - więc nie wiem. Zjeżdżamy z krajówki, 39 km do końca. Ból ustąpił, ale wiem że i tak trzeba nie ma co szaleć, wiozę się na kole kolegów. Zimnoo, zimnoooooo, momentami zamglenia, na termometrze pojawiło się zero. Końcówka zadziwiająco szybka, chłopaki poczuli koniec :)
Na mecie ciepłe jedzonko, medal, dyplom, fota...żegnam się z kolegami...do następnego razu, choć zastanawiam się czy lepszą opcją byłoby jednak jeździć wolniej. Zobaczymy...Dojazd do hotelu po półgodzinnej przerwie tragiczny, przeraźliwe zimno i ból kolan.
Kilka fotek
Ogólnie impreza fajna. Organizacja jak na pierwszy raz bardzo dobra, oczywiście było parę niedociągnięć jak: brak jedzenia na punkcie, bigos (po którym każdy miał problemy żołądkowe), za duży format karty brevetowej i opisu trasy. Jakość dróg niestety tragiczna, raczej więcej się na imprezę nie wybiorę - jeśli będzie cykliczna. Bardzo dobre tempo, pogoda dopisała, żebym jeszcze mógł się cieplej na noc ubrać było super. Jedzenia było w bród, punkty gęsto, support także dobry (pomijając wpadki). Także ograniczenie przerw (było tylko jakieś 2 godziny) wpłynęło na bardzo dobry czas - 19 godzin i 12 minut.
Gmin - 39 - Parczew, Milanów, Komarówka Podlaska, Drelów, Międzyrzec Podlaski (obszar wiejski), Międzyrzec Podlaski (miasto), Huszlew, Olszanka, Łosice, Platerów, Sarnaki, Konstantynów, Janów Podlaski, Rokitno, Terespol (obszar wiejski), Terespol (miasto), Kodeń, Sławatycze, Hanna, Włodawa (obszar wiejski), Włodawa (miasto), Wola Uhruska, Ruda-Huta, Dorohusk, Dubienka, Horodło, Hrubieszów (obszar wiejski), Hrubieszów (miasto), Uchanie, Białopole, Żmudź, Kamień, Chełm (obszar wiejski), Chełm (miasto), Wierzbica, Cyców, Urszulin, Stary Brus, Sosnowica, Dębowa Kłoda.
Dane wyjazdu:
25.00 km
5.00 km teren
01:12 h
20.83 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy plus
Środa, 29 kwietnia 2015 · dodano: 29.04.2015 | Komentarze 0
Krócej, raz że padało, dwa że musiałem młodego do szkoły wyprawić. Pogoda zgoła odmienna od wczorajszej. Mokro, wieje, 10 stopni chłodniej...porażka.Promenada, Żabie, Tatarska, tartak, promenada w przeciwnym kierunku. Powrót krótki, bo musiałem jeszcze do sklepu zajechać. Jedna zapasowa dętka to na długowekendowy wyjazd za mało...a ktoś mi obiecał że odda... :P
Kategoria dom/praca
Dane wyjazdu:
63.10 km
20.00 km teren
02:42 h
23.37 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy plus
Wtorek, 28 kwietnia 2015 · dodano: 28.04.2015 | Komentarze 2
Wczorajsza mocniejsza jazda niestety pozostawiła ślad w postaci dolegliwości w piszczelach pod kolanami. Dziś już nie cisnąłem.Takiego poranka życzyłbym sobie codziennie. 14 stopni chwilę po 6tej rano i żadnej zmarszczki na jeziorze. Jadę w kierunku na Bajtkowo, potem się zobaczy... Trasa mocno pagórkowata, nie siłuję się, jedzie się super, jedyny problem że tylnia opona skończyła swój żywot. Jest przedarta z boku, koło ma duże bicie, tak jakby było zdecentrowane. Mocno denerwujące szczególnie na gładkim asfalcie. W Mostołtach postanawiam jechać prosto na Zdedy, na poligon się nie wybrałem, skręciłem na Monety (nigdy w tej wiosce nie byłem), a potem do DW667. Lasem przebijam się do szosy Rajgrodzkiej, bardzo miły fragment trasy. Do Mrozów lasem nie mogłem dojechać bo była wycinka drzew, tną wszędzie na potęgę. Nie przypominam sobie, żeby było tak dużo wyciętych fragmentów lasu. Ostatecznie do Mrozów docieram asfaltem, wracam autostradą, nad jezioro, przy działkach i obwodnicą.
Wracam już bez naddatków w deszczu, ale takim przyjemnym, cieplutkim :) A jakie świetne, świeże powietrze było po burzy jakąś godzinę wcześniej.

Super poranek. 14 stopni i zero wiatru :)© dodoelk

Bajtkowo, co roku w tym miejscu takie widoki© dodoelk
Dane wyjazdu:
70.50 km
2.00 km teren
02:52 h
24.59 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy plus
Poniedziałek, 27 kwietnia 2015 · dodano: 27.04.2015 | Komentarze 0
Trzeba zacząć drugą rundę redukcji, bo waga powoli, powoli pnie się w górę. Problem tkwi w jedzeniu i tutaj muszę poszukać rozwiązania, do tego oczywiście poranne spalanie.Za oknem mgła, taka okrutna. Trochę strach za miasto ruszać, na teren nie mam ochoty, ale cóż...zobaczymy. Nad jeziorem mleko, ale widać tarczę słońca próbującego się przebić. Faktycznie. W lesie OK, w Mrozach już widoczność całkiem niezła. W takim razie jadę "Selment". O 7.00 dzwonię do chłopaków zapytać czy wstali - dobrze że zadzwoniłem, bo nie wiem czy by się do szkoły na 2-gą czy 3-cią lekcję wybrali. Zdejmuję wiatrówkę, pojawia się lekki wietrzyk, słonko też miło praży. Nie lubię drogi z Sypitek do Pisanicy, ale że dawno tam nie byłem - jadę. Potem do Wysokiego i krajówką do Ełku, po drodze rozciąganko na przystanku. Zalatam do domu, zrzucić niepotrzebne już ubrania i dokręcam tak aby być w pracy o czasie. Powrót też wydłużony o leśną autostradę, tutaj kilometr pod wiatr (zaczęło niestety dosyć odczuwalnie dmuchać) utrzymując tempo ponad 30km/h. Promenada, opcja full, a na końcu zakupić izotonik.

Jezioro Ełckie© dodoelk
Dane wyjazdu:
30.00 km
20.00 km teren
01:33 h
19.35 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
krótko
Niedziela, 26 kwietnia 2015 · dodano: 26.04.2015 | Komentarze 0
Miałem dziś wcale nie wyjeżdżać, ale obudziło mnie świecące w oczy słońce i pojechaliśmy na zbiórkę.Czas operacyjny - max 2 godziny.
Plan - Młynik. Strumyk i kaczeńce. W ubiegłym roku przegapiliśmy ten moment.
Na zjeździe Gosia zalicza wywrotkę, na szczęście niegroźną. Resztę ekipy zostawiamy, raz że musimy już wracać, dwa że tempo jest małżonce stanowczo zbyt mocne. Zajeżdżamy do celu wycieczki, piękny widok jak zawsze, szkoda że nie było słońca. Na powrocie nie udało się wstrzelić w odpowiednią drogę i na Konieczkach kończymy nie w tym miejscu w którym chcieliśmy.

Żaba. W nowej koszulce :)© dodoelk

Ja też przyszpanowałem :) Ciężko zrzucić kilogramy po zimie...idzie jak po grudzie© dodoelk

Kaczeńce. Taki widok tylko wiosną© dodoelk
Dane wyjazdu:
48.90 km
1.00 km teren
02:07 h
23.10 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy plus
Sobota, 25 kwietnia 2015 · dodano: 25.04.2015 | Komentarze 0
Super poranek. Trochę chłodniej niż wczoraj, za to wiatru nie ma wcale. Wiatrówkę mam w odwodzie, więc po kilku minutach zakładam ją na plecy i od tego momentu jest już OK. Ełckie i Regielskie wokół, potem dokręcanie po mieście. Powrót krótki.
Strumyk pomiędzy Ełckim a Szarek© dodoelk

Jezioro Regielskie w Regielnicy© dodoelk
Dane wyjazdu:
79.70 km
0.00 km teren
02:47 h
28.63 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Focus Cayo 4.0
pierwsza opalenizna
Sobota, 25 kwietnia 2015 · dodano: 25.04.2015 | Komentarze 0
Planowałem jakieś 150 na sobotę, bo wiedziałem że niedziela będzie nierowerowa, niestety Gosię uraczono pracą na II zmianę. Szkoda wielka, bo pogoda cudna. No, może gdyby nie wiało, tak jak to było rano. Teraz już dmucha dosyć mocno.Odjechać za bardzo nie mogę, bo dzieci w domu same, na nic dłuższego nie ma szans. Jadę do Wydmin, zaliczam okoliczne góreczki, powrót przez Stare Juchy. Tamże podjazd pod wieżę widokową i kawałek w stronę wsi Nowe Krzywe - napaść oczy pięknymi widokami moich kochanych Mazur :) Szkoda że asfalt jak ser szwajcarski... Wbiegam jeszcze na wieżę, tutaj też chwila dla ducha i wracam do miasta. Robię jeszcze rundę, mocno po obwodnicy - może uda się poprawić czas na KOM-ie...udało się :)
Z kolanami (odpukać) dobrze, górek trochę było, ale wszystkie na lekko, oprócz mocnych kilku kilometrów po płaskim i z wiatrem. Słońce może mocno nie paliło, ale na rękach widać ciemniejszą skórę :)

Stare Juchy. Widok z wieży widokowej na jezioro Jędzelewo© dodoelk
Kategoria >50
Dane wyjazdu:
32.10 km
0.00 km teren
01:21 h
23.78 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy plus
Piątek, 24 kwietnia 2015 · dodano: 24.04.2015 | Komentarze 0
Super ciepły poranek, aż 8 stopni, wieje nadal - ale przynajmniej już wiatr chęci do jazdy nie zabiera. Ełckie wokół + Regiel. Powrót krótki. Kategoria dom/praca
Dane wyjazdu:
19.00 km
0.00 km teren
00:57 h
20.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg
do/z pracy
Czwartek, 23 kwietnia 2015 · dodano: 23.04.2015 | Komentarze 0
Cieplej, zrzuciłem zimowe ubranie. Bez większego naddatku. To był kiepski dzień, zmęczony chodzę od rana, a na powrocie dostałem jeszcze wiatr w ryj gratis. Dobrze że było ciepło.
Jezioro Ełckie © dodoelk
Kategoria dom/praca




