KATEGORIE

Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi dodoelk z miasta Ełk. Przejechałem 192240.84 kilometrów w tym 4539.60 w terenie. Moja średnia prędkość 20.53 km/h
Więcej o mnie. GG: 5934469


odwiedzone gminy



baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy dodoelk.bikestats.pl

Archiwum bloga


it outsourcing
Dane wyjazdu:
43.70 km 0.00 km teren
01:38 h 26.76 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Wtorek, 11 czerwca 2013 · dodano: 11.06.2013 | Komentarze 0

dwa jeziora rano i wzdłuż tego pierwszego powrót po szychcie, super pogoda -słonecznie i niecałe dwie dyszki na słupku
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
24.70 km 0.00 km teren
01:14 h 20.03 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Poniedziałek, 10 czerwca 2013 · dodano: 11.06.2013 | Komentarze 0

Rano krótko, powrót nad jeziorem, a wieczorkiem na myjnię doprowadzić rower żaby do stanu używalności po błotnym maratonie w Miachałowie.
Kategoria z Gosią, dom/praca


Dane wyjazdu:
224.00 km 5.00 km teren
08:05 h 27.71 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Michałowo

Niedziela, 9 czerwca 2013 · dodano: 09.06.2013 | Komentarze 3

Kolejny dojazd do żaby na Maraton Kresowy, plan był od dawna, tylko wyjazd potwierdził się w ostatniej chwili.


Ruszam standardowo, chwilę przed wschodem słońca. Początek to jeszcze szarówka, kolejny w tym roku świt zastaje mnie kawałek za Gołubką.



Jedzie się jakoś tak ciężko, choć wcale nie wieje, do tego mam jakieś dziwne wzdęcia. Przed Augustowem jest już OK, samo miasto mijam jakimś takim zygzakiem :) Nad Sajnem robię krótki przystanek, telefonicznie potwierdzam że Gosia wstała, bark nadal boli ale jedzie.



Droga do Lipska mija całkiem przyjemnie, tutaj zaczyna się dziać ciekawa sprawa z wiatrem, a mianowicie zaczyna mocno kręcić. Raz 25-26, za chwilę prawie 40 na liczniku. Krótki kawałek do Dąbrowy Białostockiej, tu założyłem sobie odpoczynek i tankowanie na stacji znanej mi z ubiegłorocznej 300.


Lipsk z oddali.

Posiedziałem całkiem sporo, jakieś 15 minut, zaraz po wyjeździe widzę zakaz ruchu, jakieś objazdy...ale tak sobie myślę że zerwany asfalt jakoś przeboleję (i tak w planie jest kawałek szutrem), a mostów na tej drodze chyba żadnych nie było. Miałem rację, było jakieś 200-300 metrów bez drogi tylko.



W okolicy Nowego Dworu zaczyna się znany właśnie z ubiegłorocznych brevetów 200 i 300 spory fragment super asfaltu ciągnącego się wzdłuż granicy aż do Krynek, ruch samochodowy praktycznie zerowy, fajne widoki na krajobraz i charakterystyczne podlaskie wsie. Wiatr dalej to zabiera to oddaje, a kierunek jazdy mam przecież niezmiennie południowy.


całe połacie łubinu przy drodze


przydrożna kapliczka (z drzwiami)


W niektórych miejscach do granicy dosłownie możnaby beretem dorzucić :)


podlaskie krajobrazy


podlaskie krajobrazy


podlaskie krajobrazy


podlaskie krajobrazy


podlaskie krajobrazy


podlaskie krajobrazy

W Kuźnicy przymusowy postój na zamkniętym szlabanie, przetaczają białoruskie wagony...zeszło się pewnie z 10 minut. Zaraz za miasteczkiem dwa fajne podjazdy jeden 20 m do góry, drugi ponad 30 (góry toto oczywiście nie są, ale piszczel zaczął mnie boleć). Na niebie zbierają się ciemne chmury, jest strasznie parno a to dopiero koło 9tej rano. Wiem że pogodynka dziś mnie w jajko nie zrobi, lunie wcześniej czy później...W Krynkach robię postój w parku w środku ronda od którego odchodzi 12 ulic !!!


12 wyjazdów z ronda wiedzieli ? w Krynkach takie mają :)


Krynki. Park wewnątrz ronda.

Dalej nieznaną już sobie drogą, chmura wielka wisi nade mną, czekam wiec na wyrok, po drodze rozglądając się za miejscem gdzie ewentualnie możnaby się schować. Zaczyna kropić, a dosłownie 200 m wcześniej widziałem przystanek, więc hamuję, biorę nawrót (ostro) i dzieje się rzecz dziwna, czuję że mam kapcia z tyłu. Dotarłem mokry nie od deszczu a z powodu parnoty na przystanek, zająłem się dętką i stwierdziłem ciekawą rzecz. Przy braniu ostrego łuku musiał puścić drut w oponie, bo to on przedziurawił dętkę. Jako że padało dosyć długo i mocno, a miałem łatki załatałem dziurawca do znalezienia dziury wykorzystując kałużę :)


serwis :)


kałuża do czegoś się przydała


lało dobre 20 minut, a 1,5 km dalej było kompletnie sucho.

Spędziłem godzinę czasu czekając na koniec opadu, po przejechaniu może 1,5 km jest sucho !!!! Żeby nie ten pociąg na burzę wcale bym się nie nadział i na flaczora też :). W Kruszynianach oglądam meczet (jest ich kilka w okolicy) i kawałek dalej kończy się asfalt. Właśnie tego fragmentu się bałem, sporo ostrych kamieni, miejscami luźny piasek, ale udało się te 4,5 km pokonać to to całkiem niezłym tempem.


Kruszyniany. Meczet.


4,5 km bez nawierzchni.

W Bobrownikach dostrzegam gościa z sakwami, skręca tam gdzie ja więc na niego chwilę poczekałem. Jechaliśmy razem wzdłuż kolumny ciężarówek czekających na odprawę kilka kilometrów, rozmowa była dziwna, bo to on gadał, ja słuchałem :) głównie przechwałki na swój temat, wg mnie mocno przekolorowane, ale co mi tam...słuchałem :) tylko średnia mi mocno spadła:)


Kolejka do odprawy. Zdjęcie wrażenie robi w oryginalnym wymiarze.


Gdy zostawiłem kolegę z tyłu zerwał się wiatr a przede mną pojawiła się kolejna czarna chmura, trochę zmokłem ale znowu trafiłem na przystanek. Tym razem przyjemnie mokry, bo od chłodnego deszczu a nie od potu. Ruszam gdy tylko zelżało, nad asfaltem momentalnie powstała mgła więc zrobiło się lekko niebezpiecznie, na szczęście zaraz odbiłem w lewo na Gródek. W mieście o mały włos nie wjechałbym na pijaczka, który bez rozglądania wpakował mi się pod koło.
Deszcz pada non stop, byłem już mocno spóźniony, gdy dotarłem na miejsce, już sporo osób ukończyło półmaraton. Pojechałem kawałek gdzie był wyjazd z lasu, cyknąłem kilka fotek, poczekałem na żabcię i wróciłem na metę.

Z planu dojazdu do Białegostoku i dalej pociągiem niestety nici, grzmi i błyska.... Udało mi się znaleźć transport, prawie do domu - do Kopijek, więc miałem jeszcze okazję zrobić 18 km pod domem w zupełnie innej, upalnej pogodzie (w Ełku lało z samego rana, po 7mej)
Kategoria >200


Dane wyjazdu:
77.80 km 10.00 km teren
03:15 h 23.94 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy plus

Sobota, 8 czerwca 2013 · dodano: 09.06.2013 | Komentarze 0

Rano wcześniej wstałem w końcu, objechałem jezioro ełckie, potem regielskie, wyszło jakieś 4 dyszki. Wieczorkiem z Gosią na spokojnie Szarejki - Nowa Wieś - "małe żabie" - stary tartak i Szeligi (dołem tym razem). W drodze powrotnej małżonce uśliznęło się przednie koło w błocie i stłukła bark :(
Kategoria dom/praca, z Gosią


Dane wyjazdu:
19.70 km 0.00 km teren
00:47 h 25.15 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Piątek, 7 czerwca 2013 · dodano: 07.06.2013 | Komentarze 0

Trasa ta sama, tylko pogoda odwrotna. Rano szaro i buro, a powrót to piękne słoneczne upalne lato.
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
19.80 km 0.00 km teren
00:47 h 25.28 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Czwartek, 6 czerwca 2013 · dodano: 06.06.2013 | Komentarze 0

Miałem wstać wcześniej ale dałem sobie jeszcze wolne z rana. Tak więc nad jeziorem w obie strony, powrót w lekkiej mżawce, a jeszcze z 10 min przed fajrantem zastanawiałem się czy wogóle da się jechać - tak lało.
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
17.70 km 0.00 km teren
00:40 h 26.55 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Środa, 5 czerwca 2013 · dodano: 05.06.2013 | Komentarze 0

Nad jeziorem w obie strony, na obwodnicy złapałem bonus w postaci ciężarówki więc mnie trochę przeciągnęła z prędkością 50+ :) Fajna aura, rano przyjemny chłodek, po południu duszno ale jest czym oddychać, deszcze jakoś szczęśliwie przeszły bokiem.
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
204.87 km 0.00 km teren
07:47 h 26.32 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Puszcza Augustowska

Wtorek, 4 czerwca 2013 · dodano: 04.06.2013 | Komentarze 2

Wycieczka przeniesiona z niedzieli, wtedy się nie udało, dziś wyszło kosztem dnia wolnego w pracy, ale nicto, mam jeszcze ponad 30 dni w tym roku do wykorzystania.



Wstaliśmy wcześnie, chwilę przed 4tą już w siodle. Kawałek za miastem wita nas słoneczko. W Augustowie sikustop na stacji Orlen, sam załatwiłbym potrzebę duuuuużo szybciej :) ale cóż...siła wyższa. Koło 6tej tradycyjna fota z Zygmuntem, potem koło Albatrosa (tego z piosenki o siedmiu dziewczętach...), mostem nad Nettą wyjeżdżamy z zawalonego ciężarówkami miasta.



DK 16 jest prawie pusta, szybko docieramy do Studzienicznej, kościół jeszcze zamknięty, więc jedziemy dalej. Na pierwszej śluzie (Przewięź) zatrzymałem się na chwilę, żaba pojechała dalej i musieliśmy zawrócić na właściwa drogę, choć gdybyśmy pojechali prosto też do Płaskiej byśmy się dostali.





W lesie jak to w lesie, cisza, spokój, super zapachy, tylko droga strasznie się skiepściła od zeszłego roku. Dziur mnóstwo, trzeba uważać, więc trudniej się rozglądać. Po drodze fotki przy śluzach Gorczyca



i Paniewo (Ze względu na największą różnicę poziomów jest to jedyna dwukomorowa śluza na kanale augustowskim. Czas śluzowania wynosi około 40 minut).





Do śluzy Perkuć nie sposób dojechać niestety szosowym rowerem, a szkoda, bo podobno jest ze wszystkich najładniejsza. W Mikaszówce remont śluzy skończony, pojechaliśmy do Rygola na miejsce połówki ubiegłorocznej brevetowej trzysetki



Dalej z wiatrem w stronę Lipska, a potem prostą jak strzała drogą do Augustowa, zrobiło się ciepło, więc trzeba było się rozebrać. W Mieście znowu na rynek, zjedliśmy lody pod fontanną, w cieniu, bo Zygmunt stał na słońcu :)


nad jeziorem Sajno



Znalezionym dzięki GPS skrótem opuszczamy miasto unikając sporego ruchu i zakazu jazdy dla rowerów (chociaż i tak nigdy go nie przestrzegam po tym jak będąc na DDR złapałem tu 3 lata temu gumę). Żaba jakoś nie narzeka, a ja obmyślam plan dokręcenia gdzieś kilometrów, bo zabraknie coś koło 15tu. Ostatecznie przed samym Ełkiem, w Sędkach odbijamy na rundę dookoła Selmentu. Fajnie się jedzie w przeciwnym kierunku niż zwykle...wszystko jakoś tak inaczej wygląda :)

Udało się. Z całkiem niezłym czasem, wyszła równa godzina przerw na trasie. Gosia spytana czy wyobraża sobie jeszcze 5h dodatkowo mówi, że tak, więc następnym razem ma być kilometrów czysta :)
Kategoria >200, z Gosią


Dane wyjazdu:
17.82 km 0.00 km teren
00:35 h 30.55 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

krótko

Poniedziałek, 3 czerwca 2013 · dodano: 03.06.2013 | Komentarze 0

Pogrzmiało, popadało, obeschło, a potem
wyszło tak że zostałem w domu sam, w końcu była możliwość wyskoczyć na chwilę pod wieczór. Jak krótko to mocniej, w tym roku jeszcze tak nie jeździłem, 35 km/h pod wiatr bez rozgrzewki...ale mi jakiś typ na ambicję wsiadł...na światłach :)

Kategoria <50


Dane wyjazdu:
17.70 km 0.00 km teren
00:44 h 24.14 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Poniedziałek, 3 czerwca 2013 · dodano: 03.06.2013 | Komentarze 0

Rano fajnie, rześki poranek zapowiadający upalny dzień. Powrót z wiatrem w żaglach, czuć burzę w powietrzu...
Kategoria dom/praca