KATEGORIE

Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi dodoelk z miasta Ełk. Przejechałem 192240.84 kilometrów w tym 4539.60 w terenie. Moja średnia prędkość 20.53 km/h
Więcej o mnie. GG: 5934469


odwiedzone gminy



baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy dodoelk.bikestats.pl

Archiwum bloga


it outsourcing
Dane wyjazdu:
58.50 km 0.00 km teren
02:54 h 20.17 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:żwirek

spacerek z Małgosią

Niedziela, 7 lipca 2019 · dodano: 08.07.2019 | Komentarze 0

Terenowy spontan. Początek z wiatrem, więc miło i przyjemnie. Gosia w Zawadach chce już wracać, więc opcja lasem do Krzywego i Cisów odpada. Niestety dmucha już mocno, a mnie odzywa się kolano, widać za wcześnie stwierdziłem że wszystko jest w porządku.

Kolejny tydzień odpoczynku od kręcenia i może w weekend jakaś testowa setka. Lipiec będzie bardzo nędzny...

Kategoria >50, z Gosią


Dane wyjazdu:
30.00 km 0.00 km teren
01:23 h 21.69 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:żwirek

do/z pracy plus

Sobota, 6 lipca 2019 · dodano: 08.07.2019 | Komentarze 0

Nic nowego, ale dawno się na żwirową autostradę w lesie nie zapuszczałem. Tak jak wcześniej, w słońcu ciepło, w cieniu zimno, dalej mocno dmucha.
Kategoria <50, dom/praca


Dane wyjazdu:
8.00 km 0.00 km teren
00:24 h 20.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:żwirek

do/z pracy

Piątek, 5 lipca 2019 · dodano: 06.07.2019 | Komentarze 0

Rano w mżawce i piździawce, ależ zmiana od ostatnich upałów. Powrót w piździawie ze słońcem.
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
51.00 km 0.00 km teren
02:14 h 22.84 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:żwirek

do/z pracy plus

Czwartek, 4 lipca 2019 · dodano: 05.07.2019 | Komentarze 0

Nie miałem żadnego planu, ot pokręcić dwie godzinki przed pracą. W słońcu całkiem przyjemnie, w cieniu nie całkiem, wszak jest tylko 12 stopni. Już wczoraj coś wieczorem mnie doganiało, w nocy dogoniło, teraz boli głowa. Chyba sobie zatoki w pociągu załatwiłem wystawiając głowę za okno. W terenie na nierównościach niespecjalnie miło, bo pobolewa to i tamto po wbijaniu się łokciem w ciało przez fachowca, ale wiem że będą z tego efekty. Dawno nie odwiedzane Koziki i Sordachy spontanicznie pojawiły się na mojej drodze, całkiem tam ładnie...






Kategoria <50, dom/praca


Dane wyjazdu:
30.50 km 0.00 km teren
01:25 h 21.53 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:żwirek

do/z pracy plus

Środa, 3 lipca 2019 · dodano: 04.07.2019 | Komentarze 0

Po wczorajszej wizycie u fizjoterapeuty na terapii manualnej dziś bolą siniaki w różnych dziwnych miejscach. Podobno powiązanych z kolanem, na przykład środkowa część kręgosłupa :) Zakazu jazdy nie było więc ruszam sprawdzić co i jak. 
Pizga zdrowo, ale przynajmniej wodę w jeziorze wiatr pomiesza, bo ostatnio była zupa. Kręcę się trochę po lesie, ale w terenie czuję zmaltretowane lewe przedramię. Mocno nie dociskałem, żadnych oznak z kolana nie było, mam nadzieję że będzie dobrze.
Powrót promenadą, dalej zimny wiatr.
Kategoria dom/praca, <50


Dane wyjazdu:
17.00 km 0.00 km teren
00:39 h 26.15 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

dojazdy

Poniedziałek, 1 lipca 2019 · dodano: 02.07.2019 | Komentarze 0

PKP Ełk i dwa razy Miechów - Charsznica


Dane wyjazdu:
398.40 km 0.00 km teren
14:07 h 28.22 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Brevet Bieszczady. DNF, kolejny raz padło kolano

Sobota, 29 czerwca 2019 · dodano: 02.07.2019 | Komentarze 0

Spokojny poranek, czas leci wolno jak nigdy. Fotka pod remizą i lecimy, startuję w pierwszej grupie. Druga po nas kilka sekund, próbujemy z Andrzejem doskoczyć, bo przeszli obok jak wiatr, ale się nie udało. Grupa spora, około 10 osób, gdy się oglądam Andrzeja nie widzę, gdzieś został z tyłu. Pierwszy PK na stacji z samochodu. Woda, banan, ciacho i w drogę. Za Bochnią z szczycie pierwszej górki haltuje nas policja, ktoś zgłosił że utrudniamy ruch. Noszkur. Była interwencja więc muszą nas spisać, grzejemy się w słońcu kilka minut. Drugi punkt w miejscowości Gromnik, również z samochodu obsługują rodzice jednego z uczestników maratonu. Tutaj trochę dłużej zabawiliśmy, bo w cieniu tak przyjemnie... Zawiązała się grupa sześciu osób z którą spędziłem czas do końca.

Zaczyna się pogórze Ciężkowickie, znane mi z przejazdu w ubiegłym roku (w przeciwnym kierunku), na szczycie w oddali widać Tatry. Warunki są niezłe, wiatr cały czas popycha, asfalty bardzo przyzwoite, ale jak dla mnie tempo nieco za mocne. W Pielgrzymce mamy kolejny przystanek, tym razem z ciepłym jedzeniem i arbuzem. Również chce się tu zostać na dłużej, bo jest tak przyjemnie w cieniu. Nicto trzeba ruszać, bo samo się nie przejedzie przecież. Za Duklą pierwszy wysokoprocentowy podjazd, choć mam  kasetę MTB brakuje mi tchu aby tam wjechać, robię więc dwa krótkie przystanki na zbicie tętna. Jestem kompletnie nieprzygotowany kondycyjnie do tej trasy... Iwonicz-Zdrój to piękna miejscowość, warto tu wrócić i dokładniej się rozejrzeć, bo jadąc szybko w dół wszystko tak szybko przed oczami przebiega. 

Stajemy na Stacji w Rymanowie, woda już schodzi momentalnie, więc trzeba uzupełnić, przy okazji zimna cola. Czuję już trudy trasy, gorąc (choć pewnie na termometrze jest tylko koło 30) i mocne tempo. Kilkukrotnie myślałem żeby odpuścić, ale z drugiej strony szkoda tracić koła i jechać solo. Dochodzą pierwsze sygnały z kolan, ale na razie pomaga rozciąganie ścięgien z tyłu. Podjeżdżamy najwyższy punkt na trasie (626 m.n.p.m) a na zjeździe sygnały są coraz wyraźniejsze. Ocho, muszę uważać. Przed Leskiem kolejny stromy podjazd robiony z dwoma przerwami, oddech krótki, siła w nogach jest, ale serce nieprzywykłe do takiej długiej i intensywnej pracy. 

W Lesku oprócz obiadu proszę obsługę o butelkę na której się roluję, mam nadzieję że to pomoże. Faktycznie początkowo jest dużo lepiej, aż do Izdebek. Piękny zjazd po serpentynach, ale już po pierwszych metrach czuję nie oznaki, ale ból. Zatrzymuję się założyć nogawki, choć jest gorąco, kolanom widać chłód przy dużej prędkości nie służy. W Dynowie czuję się tak jak podczas gminobrania pod Warszawą, lekki ból na zewnątrz i wyczuwalnie przeskakiwanie. Od teraz ostateczny test, zostało 40 km do Rzeszowa. Było dobrze, przez moment przestało wcale, ale po chwili, tak jak wiosną ból przeniósł się pod rzepkę, czyli koniec jazdy. Szkoda jak cholera, bo góry już za nami, dostało ostatnie 200 km względnie płaskiej trasy.

Biję się z myślami co dalej, mógłbym zacisnąć zęby i jechać dalej, ostatecznie mam przecież mocne leki przeciwbólowe. Już przed startem wiedziałem, że to najważniejsza impreza w tym roku, odpuszczam GMRDP, na Grunwald też nie dam rady jechać. Jednak myśl, że przez następne kilka tygodni będę siedział w domu gapiąc się za okno z powodu niemożności jazdy i fakt że muszę być za chwilę sprawny tanecznie ostatecznie przesądza decyzję o rezygnacji. Zostaję na noc w domu Olafa i po odjeździe ostatniego zawodnika jadę autem z Wojtkiem do bazy.

Jak zwykle w przypadku wycofu pozostaje niedosyt i rozdarte serce, przez kilka dni będzie mi z tym źle, ale wiem że decyzję podjąłem słuszną. Następnym razem przed górami muszę więcej potrenować długą jazdę na wysokich obrotach. Po namyśle stwierdzam, że wszystkie ostatnie problemy były właśnie w momencie gdy było zimno. Trzeba będzie rozejrzeć się za nakolannikami i jeździć w nich także latem, żeby nie dopuścić do wychłodzenia kolan.










Zaliczone gminy: Charsznica, Miechów, Radziemice, Pałecznica, Hyżne, Chmielnik, Krasne.
Kategoria >300, zawody


Dane wyjazdu:
16.20 km 0.00 km teren
00:46 h 21.13 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:żwirek

do/z pracy

Czwartek, 27 czerwca 2019 · dodano: 02.07.2019 | Komentarze 0

Kolejny dzień gdy nie mam siły wstać. Niby sporo chłodniej i mocno wieje, ale strasznie dużo wilgoci w powietrzu po nocnej burzy. Czasu starczyło tylko na promenadę i kawałek lasu.

Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
26.00 km 0.00 km teren
01:06 h 23.64 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:żwirek

do/z pracy

Czwartek, 27 czerwca 2019 · dodano: 27.06.2019 | Komentarze 0

Całkiem przyjemny poranek i upalny powrót. To najcieplejszy dzień w tym roku, więc po pracy trzeba było pomoczyć tyłek w jeziorze.


Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
8.00 km 0.00 km teren
00:24 h 20.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:żwirek

do/z pracy

Wtorek, 25 czerwca 2019 · dodano: 25.06.2019 | Komentarze 0

Krótko po mieście. Wreszcie się przyjemnie w nocy śpi, więc i wstawać ciężko.
Kategoria dom/praca