KATEGORIE

Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi dodoelk z miasta Ełk. Przejechałem 192240.84 kilometrów w tym 4539.60 w terenie. Moja średnia prędkość 20.53 km/h
Więcej o mnie. GG: 5934469


odwiedzone gminy



baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy dodoelk.bikestats.pl

Archiwum bloga


it outsourcing
Wpisy archiwalne w kategorii

>100

Dystans całkowity:17462.22 km (w terenie 558.00 km; 3.20%)
Czas w ruchu:734:23
Średnia prędkość:23.78 km/h
Maksymalna prędkość:62.15 km/h
Suma podjazdów:28512 m
Maks. tętno maksymalne:170 (91 %)
Maks. tętno średnie:151 (81 %)
Suma kalorii:156943 kcal
Liczba aktywności:149
Średnio na aktywność:117.20 km i 4h 55m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
109.00 km 0.00 km teren
04:24 h 24.77 km/h:
Maks. pr.:40.32 km/h
Temperatura:24.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:579 m
Kalorie: 3331 kcal
Rower:żwirek

Spacerek z Małgosią

Sobota, 15 sierpnia 2020 · dodano: 17.08.2020 | Komentarze 0

Plan na sobotę był prosty, wyspać się i zrobić jakąś setkę zanim słońce zacznie asfalt topić. Za Kalinowem po odkrytych niedawno zadupiach, wszystko byłoby pięknie gdyby nie psy i zapachy gnojówki. Augustów odpuszczamy, był plan na lody, ale robi się gorąco, więc lepiej nie przedłużać. Będąc już w mieście pytam się żony czy nie ma ochoty podjechać na start Mazovii, jest wola więc jedziemy. Po drodze nie widziany nigdy obrazek - wąskotorówka na wiadukcie, niestety telefon zastrajkował i foty brak. Samych zawodów też nie widzieliśmy, pokręciliśmy się jedynie w okolicy startu.



Kategoria >100, z Gosią


Dane wyjazdu:
104.60 km 0.00 km teren
04:03 h 25.83 km/h:
Maks. pr.:33.12 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: 29 m
Kalorie: 296 kcal
Rower:żwirek

do/z pracy plus

Środa, 12 sierpnia 2020 · dodano: 13.08.2020 | Komentarze 0

Rano tylko małe kółko po mieście, bo czasu brak, w cieniu zimno, więc las odpuszczam.

Po pracy jadę na małe co nie co, bo w końcu jest chwila wolnego i warunki pogodowe. Miało być trochę więcej, ale w międzyczasie wychodzi że przyjazd po 21wszej nie wchodzi w grę, więc skracam. Od jakiegoś czasu mam problem z tyłkiem, w każdych spodenkach, więc to raczej kwestia siodła. Dziwne toto, bo nic nie zmieniałem, a w ubiegłych latach było w porządku, a teraz coś mnie gniecie.

Kategoria dom/praca, >100


Dane wyjazdu:
124.30 km 0.00 km teren
05:54 h 21.07 km/h:
Maks. pr.:45.36 km/h
Temperatura:21.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:835 m
Kalorie: 3559 kcal
Rower:żwirek

Objazd fragmentu trasy Great Lakes Gravel, z Gosią i Tomkiem.

Niedziela, 19 lipca 2020 · dodano: 20.07.2020 | Komentarze 0

Początkowo chciałem pyknąć jakieś 150 km na szosie, ale pomyślałem że można to zamienić na terenowe 120 i w zasadzie wyjdzie na to samo. Przy okazji upiekę dwie pieczenie: sprawdzę nieznane mi drogi którymi ma przebiegać Great Lakes Gravel oraz objadę kolejną cześć starotorza Orzysz - Gizycko. Proponuję wyjazd Tomkowi, rano mam info że wstał i jedziemy razem. A jest głębokie rano, bo start ustalony na 5.15.

Na jeziorze lusterko, za miastem trochę klimatycznych mgiełek, ale słońce szybko je rozbija. Ze względu na wczesną porę do Stradun docieramy krajówką, choć i tak jest na niej ruch, potem można już jechać obok siebie i trochę pogadać. Z asfaltowej drogi przez las skręcamy w teren, była chwila niezdecydowania, wypiąłem lewą nogę, ale przechył był na prawą i wyszarpując but z pedała uderzam kolanem w kierownicę. Pięknie, boli mocno, oby się nic poważnego nie stało, bo z kolanami przecież jest ciągle nieciekawie. Trochę lasu, potem chyba najgorszy asfalt w okolicy i fajna szutrówka do Szczecinowa. Dalszą część znam, poza świetną drogą do Gawlik Wielkich, rzadko się zdarza taka fajna droga prowadząca przez pole z nasadzonymi gęsto drzewami dającymi 100% cienia. Wiedziałem że w lasach pod Wyminami będzie piach, tak też jest, dobrze że w kratkę, są też odcinki ubite. Po drugiej stronie jeziora Wydmińskiego już kiedyś jechałem, także przyjemna droga, tak samo jak gruntówka z Kruklina do Siedlisk. Tamże zajeżdżamy do sklepu na colę i drożdżówkę, robi się coraz cieplej.

Druga część to trasa poprowadzona po części po starej linii kolejowej. Zaczyna się przyjemnie, potem małe zdziwienie bo jedziemy przez pole kukurydzy, na szczęście jest twardo i równo, tylko jak będzie tu we wrześniu? Starotorze nie wszędzie jest przejezdne, pierwszy fragment był w miarę w porządku, ale odcinek za Staświnami jest koszmarny. Czy na pewno ktoś objeżdżał tą trasę? Na maraton MTB byłoby w porządku, ale na jazdę gravelem być może nocą - no way !!! Dziury, kamienie, cegły, błoto i trawa po pas, poza tym tory były ciut obok, położone w wykopie, a trasa to typowa droga dojazdowa dla rolnika. Za to kolejny odcinek Miłki - Wyszowate jest super, ubite podłoże zagęszczone kamyczkami. Tutaj kończy się objazd trasy, trzeba wracać do domu.

Powrót narysowałem "palcem po mapie", niestety droga zupełnie się na rower nie nadaje, nic tam nie jeździ, trawa powkręcała się chyba wszędzie, w tarcze hamulcowe, korby i kasety. Dodatkowo na wylocie lądujemy u chłopa na podwórku, dobrze że był wyrozumiały, a po obejściu nie biegały sobie psy :) Dalej już skrótem do Wydmin na obiecane małżonce lody, a po odpoczynku już w gorącej atmosferze, słońce zrobiło swoje.

Po powrocie kontaktuję się z organizatorem, trasa została już zmieniona. Wypadł asfalt Połom-Gorłówko, za to będzie szutrowa tarka przez Zawady, nie ma też tej polnej drogi która mi się tak podobała, a także odcinka wzdłuż starotorza, trasa prowadzi po drugiej stronie krajówki - przez Marcinową Wolę - to akurat jest na plus.






Kategoria >100, z Gosią


Dane wyjazdu:
113.10 km 0.00 km teren
04:24 h 25.70 km/h:
Maks. pr.:36.72 km/h
Temperatura:13.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: 83 m
Kalorie: 587 kcal
Rower:żwirek

a po pracy sprawdzić nowe asfalty

Wtorek, 14 lipca 2020 · dodano: 15.07.2020 | Komentarze 0

Kolejny chłodny poranek. Dziś bez słońca, ale też bez wiatru, bardzo przyjemna jazda.

Po pracy jadę w końcu sprawdzić nowy asfalt Ginie-Prawdziska-DK16, wybierałem się tam już od jakiegoś czasu. Najpierw do Bargłowa Kościelnego po wybojach, tutaj też jest nowy dywan do Nowin Bargłowskich. Bardzo przyjemna droga równoległa do DK16, pomijając trzy incydenty z psami na krótkim odcinku. Na koniec musiałem się już posłużyć podniesionymi z ziemi kamieniami, psy były duże i agresywne. Asfalcik W Giniach pachnie jeszcze świeżością, zauważyłem przy okazji nową modę na budowanie piaszczystych poboczy (cięcie kosztów?). Długiego życia im nie wróżę, o ile najechanie rowerem czy autem osobowym wytrzymają, to ciągniki i ciężarówki szybko je zniszczą. Niestety tak samo będzie wyglądała droga do Chełch będąca obecnie w przebudowie. W Kalinowie zaliczam sklep, dopada mnie już niemoc, nie zjadłem nic konkretnego przed startem. Wciągam 2 pączki i poprawiam colą, stojąc w pełnym słońcu. Uciekam stamtąd czym prędzej, podczas jazdy jest przyjemniej. Chodziło po głowie odwiedzenie przydrożnych cmentarzy, których było kilka, ale odpuszczam, będzie na kolejny raz.


Kategoria dom/praca, >100


Dane wyjazdu:
105.34 km 0.00 km teren
04:40 h 22.57 km/h:
Maks. pr.:41.40 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:639 m
Kalorie: 3088 kcal
Rower:żwirek

słonko, fiatki i stare cmentarze

Niedziela, 21 czerwca 2020 · dodano: 22.06.2020 | Komentarze 0

Ruszamy dosyć późno, bo po siódmej, z jednej strony można było dłużej pospać, a z drugiej niestety jechać w wyższej temperaturze. Trochę bez sensu ruszyliśmy przez Olsztyńską, bo trafiamy na mega kałuże, trzeba było jechać od początku asfaltami. Do Orzysza jeszcze całkiem nieźle, słońce nie zabija, chociaż jest sporo wilgoci w powietrzu. Tam pierwszy dzisiaj cmentarz wojenny, a dalej kolejny raz super droga do Cierzpięt, gdzie odwiedzamy kolejny . Podobno gmina Orzysz ma się zająć się jego restauracją. Dalej szutrówką do Marcinowej Woli, piękny widok na Buwełno, a we wiosce kolejny tym razem duży cmentarz. Chwila odpoczynku na ławeczce, bo już gorąco się zrobiło. Droga dalej w remoncie, niewiele się zmieniło od mojej ostatniej tu wizyty jakieś 5-6 tygodni temu. Świetne widoki na gruntowym zjeździe spod nadajnika TV w Miłkach, stajemy na polu chabrów i maków - cudnie. Kawałek dalej mamy kolejny cmentarz, ale nie jest to niestety wojenny. To stary cmentarz ewangelicki, na którym odbywają się także współczesne pochówki, jeszcze żyją tutaj potomkowie dawnych Mazurów. Stąd pozostaje już tylko wrócić do domu zaliczając przerwę w Wydminach. Lody z drożdżówką i zimną colą w cieniu - tego było nam trzeba, choć po małżonce widać trud trasy, może nie dystansu co warunków cieplnych. 





Kategoria >100, z Gosią


Dane wyjazdu:
142.74 km 0.00 km teren
05:35 h 25.57 km/h:
Maks. pr.:40.32 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:664 m
Kalorie: 4354 kcal
Rower:żwirek

Nie tędy droga...

Sobota, 20 czerwca 2020 · dodano: 22.06.2020 | Komentarze 0

Ruszam chwilę po świcie, ale słońca na niebie brak, może to i lepiej... Przyjemne 17 stopni, zero wiatru, wreszcie da się żyć. Do Suwałk jadę tak, alby zaliczyć trochę dróg na których nigdy nie byłem, jest trochę wrednych szutrówek, ale także dobrych asfaltów. Celem wyjazdu było sprawdzenie, czy drogami technicznymi w pobliżu S61 da się ominąć miejskie ulice. Niestety nie ma szans, jest w sumie jakieś 1,5-2 km dróg gruntowych. Zajeżdżam na stację kolejową, bo nigdy jej nie widziałem, kawałek ładnego centrum miasta i kieruję się na starą ósemkę. Nigdy nie miałem odwagi nią jechać, bo ruch był kosmiczny, ale odkąd powstała eska jest w miarę OK, pozostał tylko lokalny.

Przebija się słońce i temperatura zaczyna nieprzyjemnie rosnąć, rozkręca się także powoli wiatr, dobrze że jest sprzyjający. Staję pod wioskowym sklepem na drugie śniadanie złożone z pączków, jogurtu i coli, od razu lepiej :) W końcówce zaczyna być ciężko, choć dopiero 10ta, jest już ponad 25 stopni, zdecydowanie za ciepło jak dla mnie.





Kategoria >100


Dane wyjazdu:
103.40 km 0.00 km teren
04:25 h 23.41 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:żwirek

Ublik. Śladem starej linii kolejowej. (praca)

Czwartek, 14 maja 2020 · dodano: 15.05.2020 | Komentarze 0

Wreszcie, bo były trzy deszczowe dni pod rząd, więc nie było jak, a serce i nogi się rwą...

Wstaję o 4tej, jest już jasno, znów jezioro paruje, wiatru brak - czuję że  będzie niezła przeprawa. Za miastem trochę mgieł, ale nie tak gęstych jak ostatnio, poza tym występują tylko przy zbiornikach wodnych. Temperatura szybko spada, zero, minus jeden, półtora...dobiło do dwóch, co w połączeniu z wilgocią trochę szczypie w paluszki. O dziwo w wiatrówce i nogawkach jest OK, idzie wytrzymać, bo przed startem myślałem o powrocie do zimowych spodni. Za Orzyszem wjeżdżam na drogę prowadzącą po rozebranej linii Orzysz-Giżycko, już dawno chciałem się nią przejechać. Po drodze trafiam na most z wielką dziurą, znaczenie "dziura w moście" wreszcie nabiera sensu :) Przed Ublikiem szlak jest nieprzejezdny, jadę więc drogą będącą w pobliżu, a za wsią cudny fragment po wysokim nasypie (dobre 15 metrów nad lustrami jezior), a dokładniej usypanej w trakcie budowy linii grobli pomiędzy jeziorami Ublik Mały i Ublik Wielki. Naprawdę warto. Jak już tutaj jestem, to muszę zajrzeć nad to pierwsze jeziorko, choć na Mazurach jest ich ponoć tysiąc, to właśnie miejsce jest jednym moich ulubionych. Robię fotę 360 na StreetView i trzeba wracać. Słonko już wysoko, ale szału z temperaturą nie ma, zaledwie trzy na plusie, a przedwczoraj narzekałem na zimno przy ośmiu stopniach... Odwiedzam dwie wioski w których nigdy nie byłem - Danowo i Bielskie, jako że jest mokro odpuszczam terenowe fragmenty i wbijam na asfalty. Czemu tak jest że gdy droga jest śliczna, ze szpalerem drzew i widokiem na setki pagórków dookoła musi być tak koszmarnie nierówna? Brrrr. Docieram do miasta, zostało jeszcze trochę czasu, więc dokręcam promenadą, do setki zabrakło niewiele, ale czas już niestety naglił.

Linia kryje w sobie jeszcze wiele tajemnic, na pewno się jeszcze w tym rejonie pojawię. TUTAJ do przeczytania sporo informacji na ten temat.














Kategoria >100, dom/praca


Dane wyjazdu:
119.50 km 0.00 km teren
04:33 h 26.26 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:żwirek

do/z pracy plus

Poniedziałek, 4 maja 2020 · dodano: 05.05.2020 | Komentarze 1

Poranek chłodny, plus jeden, klimatyczne mgiełki na łąkach i zero wiatru.

Jako, że jutro ma padać, a dziś są warunki trzeba to wykorzystać. Ruszam od razu po szychcie odwiedzić dwie kolejne śluzy na kanale Augustowskim. Nigdy tam nie byłem. W tym roku nie byłem też jeszcze w Rajgrodzie, więc jadę tamtędy, nawierzchnia słaba, ale wiatr elegancko popycha. Kawałek DK61, jakiegoś strasznego ruchu nie było, a mam w pamięci pociągi TIRów na tej drodze. Zaraz za Rajgrodem zaczyna się obwodnica Bargłowa Kościelnego, więc można wygodnie jechać pustą starą drogą. Skręcam na lokalne, w okolicy Augustowa są super asfalty na zadupiach, widać bogata gmina, albo potrafią zadbać o unijne dotacje. Docieram do śluzy Borki, potem fragment po polnej drodze trawiasto-piaszczystej, dobrze że niewiele tego było. Przed Białobrzegami niespodzianka, zamiast szutrówki pachnący nowością dywanik, zero ruchu, a wokół las. Przejeżdżam przez DK8, tutaj ruch jest masakryczny, wbijam przez płot na obszar śluzy, cykam fotkę i czas wracać. Tutaj też lepsza droga niż się spodziewałem, szutru zostało tylko trochę ponad kilometr. Do domu trochę ponad cztery dychy, wiatr z każdą chwilą gaśnie, więc nie muszę się zbytnio pałować. Od Kalinowa już praktycznie zero, przyciskam conieco, lekko czuję lewe kolano, ale jest zupełnie inaczej niż ostatnio. 








Kategoria dom/praca, >100


Dane wyjazdu:
106.50 km 0.00 km teren
04:12 h 25.36 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:żwirek

Mityczne Paprotki

Sobota, 2 maja 2020 · dodano: 02.05.2020 | Komentarze 0

Wiele razy przejeżdżałem obok drogowskazów wskazujących drogę do miejscowości Paprotki. Nigdy się nie składało, aż do dziś. 

Wolna sobota, zmęczony po wczorajszym nie jestem, więc jakąś setkę mus pyknąć. Tylko gdzie? Cieżpięty. Jasne, tam w tym roku jeszcze nie byłem, a potem można by w końcu odwiedzić te Paprotki. Wiele razy o nich myślałem, zazwyczaj byłem tutaj szosowym rowerem, a tłuc się po szutrze to żadna przyjemność. Biorę żwirka, do Orzysza sprawnie, sporo mokrych asfaltów po wczorajszym deszczu. Piękna droga do Cierzpięt, szczególnie końcowe 4 km. To takie 4w1 - idealna nawierzchnia, zero ruchu, las i 10% podjazdy. Super. Droga do Marcinowej Woli to standardowa tarka, po deszczu się nie kurzy, ale czuć że trochę "zasysa". Za wioską remont nawierzchni, ale spektakularnych efektów nie widać wcale, grzebią się już sporo czasu, w końcu jest...
...Paprotki - 3km. 

Zwykła chamska tarka, taka jak kilka kilometrów wcześniej, we wsi dziwny skansen, a na wylocie mój ulubiony znak - A11 - z dopiskiem "głębokie ubytki w nawierzchni". 2 km obijania się mózgu o czaszkę i kilometr jakiś czas temu wyremontowanej drogi. Zaliczone. Jeśli się pojawi przyzwoity asfalt z obu stron, to będzie spory skrót jadąc z półwyspu Kula do Miłek, do tego czasu raczej się tu więcej nie pojawię. Powrót znaną na wylot wojewódzką, wiatr kręci, raz pomaga, raz przeszkadza.








Kategoria >100


Dane wyjazdu:
124.00 km 0.00 km teren
05:09 h 24.08 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Jagodne z Gosią

Czwartek, 23 kwietnia 2020 · dodano: 23.04.2020 | Komentarze 0

Plan na dziś miałem inny, ale okazało się że Gosia w końcu może wziąć dzień urlopu. Taki lajf, że ja na przymusowym, a małżonka ma w pracy orkę. Najdłuższa trasa w tym roku to 66km wykręcone jeszcze przed wirusową sraczką, czas się szarpnąć na coś więcej. Trasa ułożona pod kierunek wiatru i tak żeby choć jej część była dla mnie w tym roku nieprzejechana. 

Dmucha dość solidnie, do Orzysza duży ruch, głownie ciężarowy, potem zdecydowanie spokojniej. W końcu mam lemondkę z której sporo korzystam, żona natomiast korzysta z mojego koła. Kilometrów w nogach mało, ale widać wyraźne efekty jeżdżenia wirtualnych podjazdów w domu, takiego tempa na górkach nie było chyba nigdy. Super jak zawsze droga wzdłuż Szymoneckiego i Jagodnego, na drodze pusto i cicho. Wiosną jest tutaj cisza, zamiast napieprzającej zewsząd muzyki, ryczących silników w Beemkach z rejestracjami zaczynającymi się o litery "W" i śmiechów napitej młodzieży. Na moście pomiędzy Jagodnym a Bocznym zrzucam wiatrówkę i rękawiczki, w końcu będziemy mieli z wiatrem, a i na termometrze pojawiło się wyczekiwane więcej niż 10 stopni. Po drodze do Miłek  znów wypatrzyłem ślady nieistniejącej już linii kolejowej Orzysz - Giżycko, dalej odwiedzamy stary wojenny cmentarz (nie zajeżdżałbym gdybym był sam, bo stare cmentarze zamierzam metodycznie zaliczać w nieodległej przyszłości) Popychani wiatrem szybko jesteśmy z powrotem w domu, droga bez żadnej historii.

Kolano bez zmian, może ciut lepiej niż ostatnio, wszak było zdecydowanie wolniej gdybym jechał sam. Stówka zaliczona, jeśli będą warunki i czas to trzeba będzie się pokusić o dłuższą trasę.













Kategoria >100, z Gosią