KATEGORIE

Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi dodoelk z miasta Ełk. Przejechałem 192240.84 kilometrów w tym 4539.60 w terenie. Moja średnia prędkość 20.53 km/h
Więcej o mnie. GG: 5934469


odwiedzone gminy



baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy dodoelk.bikestats.pl

Archiwum bloga


it outsourcing
Dane wyjazdu:
8.50 km 0.00 km teren
00:27 h 18.89 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Piątek, 6 maja 2016 · dodano: 07.05.2016 | Komentarze 0

Na dziś to nawet miałem plan....skończył się niestety w czarnej dupie

Chwilę przed 6tą siadam na rower, wpinam jedną nogę, ruszam i nagle trrrraaaach. Urwał się hak od przerzutki. W sumie dobrze że pod domem. Zamiast przejażdżki poświęcam czas na serwis rowerów, przy okazji zmieniłem tylną linkę przerzutki w szosówce. 

Do pracy jadę Gosiowym CUBE'm, tylko tam i nazad, nie chcę ryzykować kontuzji na nieustawionym rowerze. Dobrze pamiętam Zarzynek 2 lata temu, gdzie jechałem nim 150 km, a potem cierpiałem przez miesiąc.
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
68.30 km 0.00 km teren
03:04 h 22.27 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy plus

Czwartek, 5 maja 2016 · dodano: 05.05.2016 | Komentarze 0

Temperatura jak wczoraj, ale dziś dmucha, więc odczuwalnie chłodniej. Również i dziś planu nie było. Najpierw zachciało mi się lasu (kolejny raz spotkałem łosia), potem uchwycić Rybaka (w końcu się udało, wiele razy nasze szlaki się krzyżowały i tylko go słyszałem) w Prostkach, a na koniec być w Katarzynowie (jakoś nigdy się nie składało, a blisko byłem dziesiątki razy). Dalej przez pole (przypominają się Harpagany i butowanie z rowerem), zaliczam rowy melioracyjne i inne atrakcje. Upieprzony w błocie docieram w końcu do Lasek Małych, szpaler drzew przy drodze do Pisanicy, piękny w słońcu Selment i czas się meldować za biurkiem.


Kategoria >50, dom/praca


Dane wyjazdu:
66.70 km 0.00 km teren
02:51 h 23.40 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy plus

Środa, 4 maja 2016 · dodano: 04.05.2016 | Komentarze 1

Czas najwyższy wrócić do codziennej rutyny, czyli porannej jazdy przed pracą. Gdy stanąłem rano na wadze przeraziłem się nieźle, bo ostatnio sobie za dużo pozwoliłem. Gosia wróciła, mam nadzieję że szybko nigdzie na dłużej nie wyjedzie, będzie więc więcej czasu na rower.

Planu nie było żadnego, ruszam o 6tej, jest 10 stopni !!!, bezchmurne niebo i tak jak wczoraj nie wieje zupełnie nic. Jadę do Bajtkowa, potem się zobaczy. Po drodze uświadamiam sobie, że przez godzinę widziałem więcej pięknych obrazków, niż podczas niejednego wyjazdu po gminy, czy na rowerową imprezę. Choć tu jest Polska "C", 10 stopni chłodniej niż we Wrocławiu i wiosna dwa tygodnie później, w końcu jest ona w pełni, wreszcie ciepło, są pierwsze żółte kwiaty na rzepaku. 


Z wczorajszego spaceru.


Kategoria >50, dom/praca


Dane wyjazdu:
47.20 km 0.00 km teren
02:02 h 23.21 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Lajcik z Gosią

Wtorek, 3 maja 2016 · dodano: 04.05.2016 | Komentarze 0

Trzeba było rowery umyć z lubelskiego piasku. Jedziemy na zbiórkę, a nóż ktoś bedzie...jest całkiem spora grupa ale wszyscy na MTB. Chwilę pogadaliśmy, przejechaliśmy razem niecały kilometr i musimy się rozdzielić. Planu nie było, wiec na szybko - Selment. Ciepło, bezwietrznie, cicho. Super.

Kategoria <50, z Gosią


Dane wyjazdu:
8.50 km 0.00 km teren
00:30 h 17.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Poniedziałek, 2 maja 2016 · dodano: 04.05.2016 | Komentarze 0

Wpis łączony. Dojazd w piętek, (rower nocował dwie noce), powrót w poniedziałek. Po chodnikach w cywilkach.
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
512.00 km 0.00 km teren
18:56 h 27.04 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Piękny Wschód

Sobota, 30 kwietnia 2016 · dodano: 02.05.2016 | Komentarze 3

W ubiegłym roku po bardzo niemiłych doświadczeniach z Lubelskimi asfaltami miałem do Parczewa nie przyjeżdżać. Zmieniono jednak trasę, postanowiłem więc jednak wziąć udział, również Gosia będąc już w cywilu mogła pojechać. Dojeżdżam sam z dwoma rowerami, małżonkę prosto z jednostki zabiera Mariusz

Rano spokojne śniadanie, ubieranie i przede wszystkim patrzenie w niebo i prognozy pogody. Nie jest źle, padać ma tylko na początku, potem stabilne 5-7 stopni, również nocą. Biorę ze sobą tylko drugie spodnie i rękawiczki na zmianę, zakładam też nieprzemakalne skarpetki. Ruszamy z Mariuszem w 7 grupie, miałem plan dogonić ze 2-3 grupy i jechać w jakimś większym peletonie. Tak też robimy, staram się nie przeginać, bo widzę że koledze jest ciężko. Dosyć szybko kogoś łapiemy, jedziemy po zmianach, dochodzimy kolejnych zawodników, grupa się rozrasta. Przed Chełmem pojawiają się suche asfalty, zmokłem ale nie przemokłem, wiatrówka wytrzymała, a od pasa w dół dyskomfortu nie czułem. Na każdym z punktów kontrolnych tracimy kilka sekund więcej niż pozostali, w związku z tym musimy gonić, co i raz słyszę z tyłu "jedź dalej sam, dla mnie za szybko". Dochodzimy, odpoczywamy, kolejny punkt, kolejna pogoń. Za czwartym razem sam mam dość, dochodzimy resztę dopiero gdy trochę zwolnili. Zaczynają się góreczki, tempo szarpane, wiatr może niezbyt mocny, ale przeciwny. Na podjazdach zaczynam czuć że coś się dzieje z lewym kolanem, nie boli, organizm na razie daje znak-sygnał, więc nie przeginam. Staję na sikanie i zmianę rękawiczek, krzyczę do Mariusza że go dogonię i znowu orka pod wiatr. Tym razem odpuszczam, dochodzę do Stasia P, po raz kolejny mijamy się na trasie, tym razem zamieniam z nim kilka słów. Stasiu jedzie na TCR, w związku z tym jeździ tylko solo. W Krasnobrodzie z dalszej jazdy rezygnuje Tomek, tydzień temu biegł maraton i ma problem z nogami. Tutaj i ja mam kryzys, strasznie mi się nie chce, końca nie widać, a Gosia mi pisze że jej tylko stówka do mety została...Dalej najprzyjemniejszy chyba fragment trasy - Zwierzyniec - Biłgoraj i wizja ciepłego jedzonka w Janowie Lubeskim. Jest już "z górki", morale wzrosło, wypoczęci i najedzeni ruszamy. Jest już ciemno, czeka nas prawie stukilometrowy odcinek, który dzielimy na dwie części, najpierw kawa w Kraśniku, potem sikustop za Opolem Lubelskim. Przed samym Kazimierzem zjeżdżamy się z drugą częścią grupy, punkt słaby, nie ma gdzie usiąść, przydałoby się też coś ciepłego do picia. Została stówka, kolejny punkt blisko, stacja za Nałęczowem, następny również niedaleko - w Kamionce. Rozsiadam się na podłodze, strasznie chce mi się spać, nie zdążyłem zjeść - kończę podczas jazdy. Za Lubartowem pierwszy raz "Parczew" pojawił się na tablicy i w grupę wstąpiły nowe siły. Ja mam niestety zjazd, wypity wcześniej pobudzacz przestał działać, drugiej dawki nie łykam, bo zaraz meta. Odpuszczamy szybką jazdę i tym razem Mariusz holuje mnie do mety. 

Brutto 21.40

Jechałem bez nawigacji, śladu nie zapisywałem bo i po co. Z plecami super, trochę je czułem w okolicy 150km, praktycznie cały czas bolał mnie brzuch, ale spokojnie dało się z tym jechać. Największy problem miałem z nadgarstkami, ostatnie dwieście czułem je mocno. Kondycyjnie nie za bardzo, wymęczyła mnie nierówna jazda, dojechałem nieźle wypruty.

Gmin -33: Leśniowice, Wojsławice, Werbkowice, Tyszowce, Rachanie, Tarnawatka, Tomaszów Lubelski (obszar wiejski), Tomaszów Lubelski (teren miejski), Krasnobród, Adamów, Zwierzyniec, Tereszpol, Biłgoraj (obszar wiejski), Biłgoraj (teren miejski), Frampol, Dzwola, Janów Lubelski, Modliborzyce, Szastarka, Kraśnik (obszar wiejski), Kraśnik (teren miejski), Urzędów, Chodel, Opole Lubelskie, Karczmiska, Kazimierz Dolny, Wąwolnica, Nałęczów, Markuszów, Garbów, Kamionka, Lubartów (obszar wiejski), Lubartów (teren miejski).
,>
Kategoria >300, zawody


Dane wyjazdu:
8.50 km 0.00 km teren
00:24 h 21.25 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Czwartek, 28 kwietnia 2016 · dodano: 29.04.2016 | Komentarze 0

Wstaję, za oknem śnieg z deszczem !!!, myślę - przeczekam... Zmieniło się jedynie to, że podczas dojazdu więcej było śniegu niż deszczu. Jakaś masakra. 

Byłem u lekarza, przepisana chemia działa, po południu się uspokoiło i mam nadzieję że już będzie w porządku.

Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
32.10 km 0.00 km teren
01:23 h 23.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy plus

Środa, 27 kwietnia 2016 · dodano: 27.04.2016 | Komentarze 1

Wczoraj wizyta w aptece, spektakularnej poprawy puki co brak. Coraz bardziej mnie martwi, czy do soboty się to wszystko uspokoi, bo przejechanie 500 km stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Regielskie wokół i trochę po mieście. Dwa na plusie, ale wiatr lodowaty, jak tak będzie w weekend to chyba ubiorę się w wersję zimową.
Powrót standardowo - krótki.
Kategoria <50, dom/praca


Dane wyjazdu:
12.30 km 0.00 km teren
00:33 h 22.36 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Wtorek, 26 kwietnia 2016 · dodano: 27.04.2016 | Komentarze 2

Wstałem z myślą pokręcenia godziny przed, ale po dniu gdzie było trochę lepiej, znowu brzuch boli, znowu sporą część dnia spędziłem na sraczu. Chyba się mocno odwodniłem bo czułem się jak na kacu. Godzina zamiast na rowerze spędzona w łóżku z książką.

Podjechałem kawałek promenadą, powrót krótki.
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
28.50 km 0.00 km teren
01:12 h 23.75 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy plus

Poniedziałek, 25 kwietnia 2016 · dodano: 26.04.2016 | Komentarze 0

Mróz, słońca brak, dobrze że nie wieje wcale. Runda wokół Regielskiego, zmarzłem w dłonie bardzo, bo cieplejsze rękawiczki nie zdążyły doschnąć po praniu. Po pracy od razu do domu, nie zerknąłem na dystans, bo te brakujące 1,5 km do "plusa" mógłbym dokręcić
Kategoria dom/praca