KATEGORIE

Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi dodoelk z miasta Ełk. Przejechałem 192240.84 kilometrów w tym 4539.60 w terenie. Moja średnia prędkość 20.53 km/h
Więcej o mnie. GG: 5934469


odwiedzone gminy



baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy dodoelk.bikestats.pl

Archiwum bloga


it outsourcing
Dane wyjazdu:
17.96 km 0.00 km teren
00:42 h 25.66 km/h:
Maks. pr.:37.60 km/h
Temperatura:16.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Środa, 6 czerwca 2012 · dodano: 06.06.2012 | Komentarze 0

Pochmurno, zimno i trochę dmucha - to jedyne co jest warte odnotowania, no może jeszcze fakt że znowu jakiś babsztyl wymusił pierwszeństwo.
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
48.07 km 0.00 km teren
01:29 h 32.41 km/h:
Maks. pr.:50.43 km/h
Temperatura:12.0
HR max:162 ( 87%)
HR avg:140 ( 75%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

wieczorny szosowy trening

Wtorek, 5 czerwca 2012 · dodano: 06.06.2012 | Komentarze 0

Jakoś ciężko mi się jechało, dopiero w końcówce serce na jako takie obroty weszło.

Drogowcy kończą wylewać ostatnią warstwę asfaltu, więc z kółek dookoła miasta dziś nic nie wyszło, kręciłem się wte i wewte. Wiaterek już mocniejszy niż rano, ale dało się pod wiatr ponad trzy dychy jechać. Ciężko się przyzwyczaić do jazdy w dolnym chwycie, ale różnicę w prędkości czuć bardzo.
Kategoria <50


Dane wyjazdu:
17.99 km 0.00 km teren
00:40 h 26.98 km/h:
Maks. pr.:38.90 km/h
Temperatura:10.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Wtorek, 5 czerwca 2012 · dodano: 05.06.2012 | Komentarze 0

Z rana rekraacyjnym tempem, zupełny brak wiatru, ale pochmurno. W tym tygodniu chyba z rana na nic dłuższego się nie wybiorę, więc dojazd i powrót szlakiem nad jeziorem.
jezioro ełckie - przy ujściu rzeki © dodoelk
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
14.38 km 0.00 km teren
00:32 h 26.96 km/h:
Maks. pr.:36.30 km/h
Temperatura:12.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Poniedziałek, 4 czerwca 2012 · dodano: 04.06.2012 | Komentarze 0

Dojazd i powrót nad jeziorem, spokojnym tempem. Lekko wieje, ale to pikuś w porównaniu do tego co było wczoraj.
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
200.36 km 0.00 km teren
07:13 h 27.76 km/h:
Maks. pr.:44.70 km/h
Temperatura:13.0
HR max:168 ( 90%)
HR avg:139 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Michałowo - Maratony kresowe tym razem w roli obserwatora

Niedziela, 3 czerwca 2012 · dodano: 03.06.2012 | Komentarze 5

Pomysł zrodził się już dawno, trasa na mapie wytyczona - czekałem tylko na pogodę. Jeszcze kilka dni wcześniej wg pogodynki w niedzielę miało padać, zapisałem się więc na start w wyścigu. Sytuacja jednak poprawiała się z dnia na dzień, więc w sobotę wiedziałem już że jadę. Wstałem o 3, zjadłem i musiałem czekać jeszcze kilka minut aż zrobi się jaśniej. Start 3.45, zimno (przez pierwsze 2,5 h max temperatura wyniosła 4,5 st.C), dobrze że na początek dmucha trochę w plecy. Kawałek za Sędkami zastaje mnie wschód słońca.
wschód słońca chwilę po czwartej za Sędkami © dodoelk

Do Augustowa sprawnie, ruch na drodze praktycznie zerowy, wiaterek raczej boczny więc przynajmniej nie przeszkadza, choć mocno wychładza, a słońce momentami oślepia. Dalej super DK8 z eleganckimi poboczami, w końcu zrobiło się trochę cieplej, las trochę przed wiatrem chronił więc można było podgonić. Dobra droga skończyła się w Sztabinie, potem już trochę dziur i kolein, co przy sporym ruchu ciężarówek było już małym problemem.
kościół w Sztabinie © dodoelk

W Suchowoli zrobiłem króciutką przerwę na fotkę w samiuśkim środku Europy, zadzwoniłem do żabci, która właśnie schodziła do piwnicy po rower (o 7 był wyjazd na maraton).
kościół w Suchowoli © dodoelk

Suchowola - geograficzny środek Europy © dodoelk

Dalej odbiłem na Janów, szkoda byłoby zostawić jedną gminę w okolicy. Droga wąska ale równiutka, wiatr w żagle, ruchu zero, ale co się dziwić jak jest siódma rano w Niedzielę. Od Janowa skończyła się niestety sielanka, droga dziurawa, wiatr tym razem już prosto w twarz. Dobrze, że tylko niecałe 10 kilometrów walki z przeciwnościami.
siku-stop przy dziurawej drodze między Janowem a Korycinem © dodoelk

Korycin - drewniany pomnik króla Zygmunta III Wazy © dodoelk

Drugi kawałek DW 671 w nieco lepszym stanie, ale kierunek wiatru dalej przeciwny. W Knyszynie zatankowałem bidony pod sklepem, jeść mi się wogóle po drodze nie chciało i ruszyłem w stronę Białegostoku. Droga kiepska, wielokrotnie pokonywana samochodem, ale rowerem zawsze miałem obawy przed wjazdem na nią. Obawy się potwierdziły, dwa razy ratowałem się zjazdem na pobocze przed jadącymi prosto na mnie autami. Sporo górek, stan drogi może fatalny nie był jak ten za Janowem, ale do porządnej dużo brakuje. Po drodze dostaję telefon że jeden z chłopaków zapomniał kasku. Odpalam dżipiesa i patrzę że mam 60 km do celu, równe 2 godziny i Białystok do pokonania. Plan ambitny, ale możliwy do wykonania, tym bardziej że wiatr miałem mniej więcej z tyłu. Do tej pory jechałem spokojnie, w okolicy 140 uderzeń/min, ale trzeba było zacząć jechać szybciej. Przed samym Białymstokiem łapie mnie mżawka i towarzyszy praktycznie przez całe miasto. Jadę asfaltami olewając DDR'y, całe szczęście nie ma zakazów jazdy dla rowerów, lekko wstrzymują mnie światła, ale myślę że średnią 30 km/h przejazdu przez miasto miałem. Dalej ruchliwą drogą do granicy w Bobrownikach, w międzyczasie kontaktuję się z chłopakami i stwierdzamy że ktoś po mnie wyjedzie, bo może zdążę, ale tylko "na styk". W planach miałem trasę do Gródka i stamtąd do Michałowa, ale koniec końców gminę Gródek zaliczyłem, bo fragment drogi przez jej tereny przebiegał. Zaraz po skręcie na DW 686 podjeżdża Sławek, daję mu kask, a że motywacji do szybkiej jazdy już nie ma więc końcówka już spokojnie, poza tym drogę stanowi "tarka z kamyczków". W Michałowie jestem 11:08 właśnie załapałem się na start półmaratonu, macham żabci życząc powodzenia i jadę na start zjeść i odpocząć.
do Michałowa wjeżdżam razem ze startującym półmaratonem © dodoelk

Trasa ostatecznie wyglądała tak:

Potem podjechałem cyknąć parę fotek w miejscu gdzie zawodnicy wyjeżdżali z lasu na asfalt. Dostępne tutaj. Po wyścigu tradycyjnie opowiadanie wrażeń, chwilę poczekaliśmy na dekorację, spakowaliśmy się i wróciliśmy do domu. Wyniki w zawodach niestety kiepskie, cztery czwarte miejsca w kategoriach i jedno pudło małżonki.

Zaliczone gminy: Dobrzyniewo Duże, Gródek, Michałowo, Jasionówka, Janów, Korycin, Suchowola.
Kategoria >200


Dane wyjazdu:
33.48 km 0.00 km teren
01:28 h 22.83 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Sobota, 2 czerwca 2012 · dodano: 04.06.2012 | Komentarze 0

Gdy ruszałem świeciło nawet słonko, leniwie co prawda, co raz chowając się za szybko biegnącymi po niebie chmurami. Do Szarejek pod wiatr, max 22 z górki, za to z Nowej Wsi już można było wręcz frunąć. Na promenadzie zaczęło kropić, a pod koniec zrobił się już niezły desczczyk na dodatek wiatr jeszcze bardziej się wzmógł.
Powrót z żoną połączony z zakupami na niedzzielny wyjazd do Michałowa.
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
13.55 km 0.00 km teren
00:40 h 20.33 km/h:
Maks. pr.:34.20 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Piątek, 1 czerwca 2012 · dodano: 02.06.2012 | Komentarze 1

Padało od rana, ale wyjechałem z myślą pokręcenia się godzinki po miejskich chodnikach. Niestety rękawczek nieprzemakalnych nie mam, w ręce momentalnie zmarzłem straaasznie i w pracy byłem już pół godziny przed czasem. Lało cały dzień, ale o dziwo jakąś godzinke przed końcem przestało. Za to wraz z końcem opadów zerwał się niezły wiaterek, z którym to siłowałem się w drodze powrotnej do domu, jedyną jego zaletą było to, iż bardzo szybko zrobio się sucho.
po deszczu zrobiło się wietrznie w zamian © dodoelk
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
35.03 km 0.00 km teren
01:28 h 23.88 km/h:
Maks. pr.:36.20 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

z żoną

Czwartek, 31 maja 2012 · dodano: 01.06.2012 | Komentarze 2

Po powrocie z pracy wyszło słońce, więc tak jakoś spontanicznie podjęliśmy decyzję że jedziemy, bo chłopcy dziś mogą sami w domu na chwil kilka zostać.
Cel - Rożyńsk. Początek przez las, potem asfaltem. W Rożyńsku nie pojechaliśmy na Grabnik jak było w planach, ale w stronę Klus. Potem na chwilę nad jezioro Lipińskie, na chwilę bo na mapie był przejazd przez jezioro zaznaczony, ale mostu już pewnie kilka lat tam nie ma...
jezioro Lipińskie. Po lewej półwysep "Spiąca Wyspa", po prawej pozostałości po moście. © dodoelk


żaba i kubuś nad jeziorem Lipińskim © dodoelk

Nie chcąc jechać jakimiś nieznanymi leśnymi ścieżkami i z powodu coraz późniejszej godziny wróciliśmy na asfalt i do końca już tak jechaliśmy. Na chwilę jeszcze na myjnię na stacji benzynowej.

Kategoria <50, z Gosią


Dane wyjazdu:
32.10 km 0.00 km teren
01:10 h 27.51 km/h:
Maks. pr.:38.30 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Czwartek, 31 maja 2012 · dodano: 01.06.2012 | Komentarze 0

Jeszcze zimniej, za to wiatr trochę ucichł. Standardowo za jeziorem, potem miejskimi asfaltami. Dziś chyba dzień buców wymuszających pierwszeństwo, w trzech przypadkach jechałem prosto a kierowcy skręcali w lewo, zapewne z przekonaniem że zdążą przed rowerem...w jednym przypadku cudem udało się auto wyminąć. Powrót promenadą, w miarę szybki bo jakoś tak noga podawała.
Kategoria dom/praca


Dane wyjazdu:
38.82 km 0.00 km teren
01:38 h 23.77 km/h:
Maks. pr.:45.40 km/h
Temperatura:11.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:czołg

do/z pracy

Środa, 30 maja 2012 · dodano: 30.05.2012 | Komentarze 0

Zimno i wieje mocno. Mijając most na jeziorze do głowy przyszła mi myśl o zwiedzeniu single tracka nad jeziorem zamiast asfaltu jak było zawsze do tej pory. Po okrążeniu jeziora promenadą do końca i obwodnicą dokręciłem do trzech dyszek. Po południu nad jeziorem, dalej mocno dmucha.
Kategoria dom/praca